Jedna z najlepiej zachowanych świątyń doryckich znajduje się na Sycylii. Jeżeli kogoś interesuje historia starożytna koniecznie powinien wybrać się do Segesty.
Miasto znajduje się około 30 kilometrów od Trapani. W czasach starożytnych było dosyć potężne, dzisiaj znajdziemy tam dobrze zachowaną świątynię, teatr i kilka ruin domostw.

Samo miasto najprawdopodobniej było założone przez Elymów – lud, który przybył na Sycylię z Azji Mniejszej. Później zostało zhellenizowane, a następnie znalazło się pod panowaniem Rzymian, odzyskując na nowo swą świetność. Ostatecznie zniszczone przez Wandali.

Warte zobaczenia są tam dwa zabytki: świątynia i teatr. Znajdują się one w odległości około dwóch kilometrów od siebie. Do teatru można się dostać albo wchodząc pieszo albo podjechać busem, który kursuje dosyć często. Wchodząc pieszo ma się okazję rozkoszować się pięknymi widokami. Ja byłam w Segeście na początku czerwca kiedy nie ma jeszcze tylu turystów, więc widoki można było podziwiać w ciszy.

Teatr, położony niegdyś wewnątrz murów miasta, zbudowany został ok. III w p.n.e. Schodkowa widownia ma 20 poziomów i podzielona jest na 7 sektorów. Teatr mógł pomieścić ok. 4000 widzów. I w zasadzie nadal może, gdyż w miesiącach letnich, co dwa lata wystawiane są tam sztuki. Z widowni rozpościera się wspaniały widok. Myślę, że obejrzenie spektaklu w takim teatrze zostawia niezapomniane wrażenia na długo, dlatego następny wyjazd na Sycylię będę planować tak, aby móc zobaczyć to na własne oczy.

Aby dostać się do świątyni trzeba zejść na dół i praktycznie niedaleko parkingu znajdują się schody prowadzące do niej. Jest to prawdziwa gratka dla amatorów historii starożytnej.
Świątynia jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów architektury doryckiej. Pochodzi z okresu ok. 424 p.n.e. Otoczona jest 36 kolumnami (po 6 na krótszych i po 14 na dłuższych bokach) o wysokości 9 m.

Ponieważ wnętrze świątyni jest puste, istnieją podejrzenia, że budowa jej została przerwana przez kolejny konflikt z Selinunte. Inna grupa naukowców twierdzi, że świątynia miała właśnie tak wyglądać, czyli m.in. nie mieć ani dachu ani piedestału na posąg. Mogło to być miejsce obrzędów religijnych Elymów, które odprawiane miały być pod gołym niebem. Gdyby jednak te przypuszczenia okazały się prawdziwe, świątynia nie mogłaby już zaliczać się do budowli greckich. Niezależnie od tego jaka jest prawda, świątynia jest warta zobaczenia.

Nie wszyscy lubią takie miejsca, choć osobiście uważam Segestę za miejsce niezwykle urokliwe i oddziałujące na wyobraźnię, które zrobi wrażenie na każdym. Przez parę chwil można poczuć atmosferę dawnych, starożytnych czasów. Zwłaszcza, że kolejne badania archeologiczne wydobywają na światło dzienne coraz to nowe skarby. Wracając więc do Segesty za każdym razem można odkryć coś nowego. Ja w każdym razie na pewno tam wrócę.



Najnowsze komentarze