Wenecja, 13.02.2010
Karnawałowo pozdrawiam z Wenecji, bo nareszcie udało mi się odwiedzić Miasto św. Marka w ciągu tych kilku wyjątkowych dni karnawałowego szaleństwa i przekonać się, że poprzebierane „MASKI” naprawdę paradują po zaułkach i uliczkach. Właściwie mogłabym tu stać cały dzień w jednym miejscu i obracając się dookoła własnej osi pstrykać fotki…
Małgosia
P.S. Tylko zobacz: pewnie ze względu na coroczny konkurs na najpiękniejszy strój na ulice miasta wylegają wenecjanie i turyści w kolorowych strojach. Nie są to jednak wykonane naprędce przebrania. O nie! Dopracowane w najdrobniejszym szczególe, misternie wykonane, idealnie dopasowane kolorystycznie, udekorowane piórami, cekinami, sztucznymi kwiatami, muszelkami zdają się być dziełami sztuki.

Foto: Flickr (AArigo).
„MASKI” chętnie pozują do zdjęć. Nie każdy ma odwagę zaczepić dostojnie sunące poprzebierane postacie i poprosić o możliwość sfotografowania się z nimi, ale gdy już znajdzie się odważny śmiałek, fotografiom nie ma końca. Lecz nagle kapryśne postacie, jakby znudzone, odwracają się i kontynuują swą przechadzkę, krocząc w kolejny zakątek tajemniczego miasta na Lagunie.

Foto: Flickr (nyer82).
„MASKI” przechadzają się w tłumie na Placu św. Marka, przysiadają na kamiennych ławeczkach pod arkadami Pałacu Dożów, wzdychają z Mostu Słomianego w stronę Mostu Westchnień. Barwna parada cały czas się zmienia. Błyski fleszy informują, gdzie szukać najciekawszych przebrań.
Foto: Flickr (Alaskan Dude).
I mali, i duzi poddają się atmosferze karnawału. Dzisiaj każdy czuje się nieswojo, pokazując twarz. Zatem – do dzieła: przywdziej przygotowany uprzednio strój, ubierz szybko chociaż maskę przywiezioną ze sobą. Na nieprzygotowanych czekają stragan jeszcze liczniejsze niż zazwyczaj pełne kolorowych masek i czapek oraz artyści od makijażu, którzy w ciągu kilku minut cieniutkimi pędzelkami wyczarują na twojej twarzy kolorową dekorację.
Nie należy jednak zapominać, że Wenecja to nie tylko Plac św. Marka. Serce miasta zatłoczone jest praktycznie zawsze. W czasie karnawału od 7-8 rano tłumy ludzi wysypują się z prywatnych stateczków i miejskich vaporetto. Wszyscy spieszą na Plac, którego powierzchnia bywa często pomniejszona z powodu przypływu – woda usiłuje się wedrzeć do przygotowanego specjalnie na czas karnawału Ogrodu Zmysłów. Co zatem robić? Uciec! Zagłębić się w uliczki i zaułki nawet tuż obok San Marco. Spotkamy wtedy „MASKI” przechadzające się niespiesznie, mające dla siebie dużo przestrzeni, odgrywające maleńkie przedstawienia i chętnie przybierające różnorakie pozy specjalnie dla oka obiektywu twojego aparatu.
Foto: Flickr (nyer82).
Tekst pochodzi ze strony www.moja-italia.pl
Opublikowany za zgodą autorki.



Najnowsze komentarze