Padwa to przede wszystkim jedno z najstarszych miast uniwersyteckich we Włoszech.
Uniwersytet w Padwie został założony w 1221 roku na wzór uczelni bolońskiej. Stał się jednym z największych ośrodków nauczania medycyny w Europie. Studia były tu bezpłatne, a studenci mieli rozległe przywileje. Do Padwy garnęła się młodzież po nauki z dziedziny medycyny, prawa, filozofii, teologii.
Zwiedzanie uniwersytetu i nasza fizyczna obecność w miejscu przesiąkniętym myślami wielkich umysłów na przestrzeni wieków miała dla nas znaczenie priorytetowe.

Ciekawi byliśmy poznać intelektualne oblicze Padwy, którą często nazywa się La Dotta – uczennica.
Do zwiedzania Uniwersytetu, które odbywa się tylko w wyznaczonych godzinach, mieliśmy jeszcze sporo czasu. Podążając tropem intelektualnej Padwy odszukaliśmy dom, w którym przed wiekami mieszkał wykładowca Uniwersytetu – wielki Galileusz. Dobrze zachowany, renesansowy budynek o pastelowej fasadzie, ozdobiony mauretańskimi oknami i loggią z kolumnami spowodował, że na chwilę przenieśliśmy się w odległe czasy współczesne uczonemu – Galilleo Galillei.

Galileusz przybył do Padwy w 1592 roku. Wykładał nauki ścisłe, a ponieważ miał na utrzymaniu matkę i rodzeństwo, udzielał również lekcji prywatnych w swoim domu (uczył np. posługiwania się cyrklem wojskowym w ulepszonej przez siebie wersji). Przez jego dom w Padwie przewijał się wielu polskich uczniów. W domu uczonego rozmawiało się nie tylko na tematy techniczne i związane z naukami ścisłymi. Galileuszowi bliska była również literatura piękna, sam układał wiersze satyryczne i sonety. Pisał również komentarze do dzieł Dantego.
Pochłonięci oglądaniem zabytkowego budynku i zatopieni w rozmyślaniach o Galileuszu prawie przegapilibyśmy, stojący tuż obok, domniemany grobowiec legendarnego założyciela Potavium (Padwy) – Antenona, doradcy króla Priama, który po zburzeniu Troi znalazł schronienie w Italii.
Zbliżała się godzina wyznaczona na zwiedzanie Uniwersytetu. Świadomi obowiązujących tu reguł – zwiedza się tylko z przewodnikiem, w małych grupach, w określonych godzinach – przyspieszyliśmy kroku. Przemierzaliśmy długie uliczki z portykami, pamiętające odległe czasy, którymi kiedyś przechadzał się Galileusz.

Wejścia do uczelnianego gmachu strzegą wielkie i ciężkie drzwi ozdobione reliefami. Dzisiaj, jak i poprzez minione wieki, rzeźbione sylwetki żaków zapraszają kolejne pokolenia studentów po wiedzę. Zadziwia szynkarska nazwa głównego budynku uniwersyteckiego – Pallazo del Bo. Wcześniej mieścił się w tym miejscu zajazd „Pod bykiem”, stąd nazwa – bo w dialekcie oznacza byka.
Na marmurowym dziedzińcu z wysokimi podcieniami zaciekawia stos zmurszałych desek. Są to stare pulpity studentów zgodnie z wiekową tradycją pozostawione tu przez absolwentów uniwersytetu.

XV-wieczny dziedziniec otaczają krużganki wsparte na olbrzymich kolumnach. Długie korytarze, które kiedyś przemierzały największe umysły epoki, wypełniają rodowe symbole, jest ich tu całe mrowie.
Wszechobecne herby malowane na sklepieniach i kamienne na bocznych ścianach – to świadectwa społecznej i intelektualnej rangi wychowanków Uniwersytetu w Padwie.

Kilkakrotnie okrążamy dziedziniec z piętrową kolumnadą w poszukiwaniu śladów obecności Polaków.
Pierwsi Polacy pojawili się na studiach w Padwie już w XIII wieku, ich liczba rosła do końca XVII wieku, później zaczęła spadać.
Na piętrze oglądamy sale wykładowe. Najciekawsza to teatr anatomiczny. Wybudowana w 1594 roku wg projektu słynnego anatoma Gerolamo Fabrizio. W tamtych czasach była to jedyna, tego typu sala wykładowa na świecie. Mała przestrzeń, z centralnie umieszczonym stołem sekcyjnym, otoczonym kręgiem trybun dla studentów, zamknięta jest niczym w łupinie orzecha włoskiego.
W innej sali wykładowej zaciekawiają czaszki umieszczone w oszklonej gablocie. To dla potomnych zachowano szczątki wykładowców, którzy zgodzili się oddać uczelni swoje ciała po śmierci dla nauki.
W Sali dei Quaranta uderza kontrast skromnej katedry zbitej z desek i uczonej myśli wykładowcy, którą symbolizuje tu popiersie Galileusza. Z tej drewnianej katedry uczony w latach 1592 – 1610 wygłaszał swoje wykłady. To niesamowite, że się zachowała!

Są też popiersia innych sławnych profesorów i studentów Uniwersytetu. Między innymi stoją tam popiersia Polaków – Mikołaja Kopernika i Jana Zamojskiego. Ze ścian spoglądają na nas utrwalone wizerunki postaci. Są to uczeni, którzy dostąpili wysokich godności akademickich – profesorowie, konsyliarze i rektorzy, a także wybitne osobistości życia publicznego, wśród nich są Polacy: Jeremi Wiśniowiecki, Jan Kochanowski, Marcin Kromer, Jan Łaski, Paweł Włodkowic, Piotr Wysz, Stanisław Leszczyński, Klemens Janicki i inni.
W bogato zdobionej Aula Magna zadziwia i wprawia w zdumienie przepych kamiennych herbów i barwnych inskrypcji z nazwiskami znamienitych wykładowców i uczniów, liczne popiersia i fotele profesorów.
Na koniec zwiedzania Uniwersytetu, wielkiego dostąpiliśmy zaszczytu: u wyjścia z uczelni pożegnała nas sama Elena Lucrezia Corner Piscopia. Ta uczona dama jako pierwsza kobieta w historii ukończyła studia i otrzymała tytuł doktora filozofii, otworzyła drogę innym kobietą do zdobywania tytułów naukowych. Zapamiętałam zastygłą w kamieniu, w pozie jakby składanego ukłonu, drobną postać wykształconej Lucrezi.
Fotografie: archiwum prywatne autorki.



Najnowsze komentarze