Książek o Toskanii, kuchni i romantycznych uniesieniach we włoskich pejzażach nie brakuje, ale autorowi tej książki udało się stworzyć opowieść nie irytującą pretensjonalnymi zachwytami. To dobrze opowiedziana historia o tajemnicy, zbrodni, podróżach, miłości i oczywiście tytułowej bazylii, która skrywa rozwiązanie zagadki.
Bohaterką jest trzydziestoletnia bibliotekarka. Spodziewacie się przykurzonej nudziary? Błąd.
Marianna to interesująca dziewczyna, która nie straciła ciekawości świata, nie boi się wyzwań i ryzyka. Wygrywa konkurs i jedzie do Toskanii na kurs kulinarny.
Tam zaprzyjaźnia się z włoskim mistrzem kuchni, ale zanim pozna wszystkie jego tajemnice, staje się niemal świadkiem jego dramatycznej śmierci.
Nudziara wróciłaby do Polski, popłakując z żalu.
Marianna postanawia wyjaśnić zagadkę, której początek zdradził jej mistrz.
Wyrusza w podróż po Włoszech.
Polska nie odwróci się jednak od niej, najpierw dając jej szansę poznania radośnie starzejącej się żeglarskiej kompanii, potem powrócą romantyczne wspomnienia o pewnym Michale, mieszkającym tak blisko włoskiego wybrzeża. Na koniec okaże się, że przodek zamordowanego mistrza kochał Polkę i skutki tej znajomości sprzed lat wciąż są żywe. Mało tego, cała zbrodnia ma korzenie gdzieś w okolicach Krakowa…
Krzysztof Mazurek jest żeglarzem, dżudoką, znawcą tanga argentyńskiego i miłośnikiem kuchni włoskiej. Wszystkie te zainteresowania odnaleźć można w książce, a to sprawia, że nie jest to kolejna przydługa opowieść o niczym. Ze znawstwem podawane są tu informacje kulinarne, w rozmowach żeglarzy jest prawda o pływaniu, pojawiają się zgrabnie wplecione informacje o tangu i samoobronie. A do tego całkiem fajna grupa znajomych i przyjaciół Marianny, tych dawnych i tych poznanych dopiero w trakcie zwariowanej podróży.
Nie jest to książka psychologiczna i głęboko dramatyczna, zresztą sama tajemnica, organizująca całą opowieść, staje się dość szybko bardziej inspiracją dla kilku niegłupich wniosków o życiu niż prawdziwym fabularnym wulkanem.
Czyta się jednak tę historię z uśmiechem i dużą sympatią, bo nie sposób nie polubić szalonej bibliotekarki, która rusza na podbój świata i przemierza kolejne etapy wędrówki inteligentnie i z wdziękiem. To niezbyt częste w polskiej literaturze popularnej. I już choćby z tego powodu warto po tę powieść sięgnąć.
A dla miłośników Włoch warto także z powodu słonecznej i radosnej atmosfery, która przebija się przez wszystkie sekrety świata i wypełnia tę książkę po ostatnią jej stronę.



Najnowsze komentarze