Włosi lubią dobrze zjeść i kropka! Przy wyborze restauracji najważniejszym kryterium jest właśnie ocena dove si mangia bene (gdzie można dobrze zjeść). Bo trzeba przyznać, że Włosi, wbrew stereotypowym opiniom, to nie są tylko abbuffoni, ghiottoni, papponi, czyli obżartuchy i łakomczuchy czy tzw. buona forchetta (mający doskonały apetyt).
Włosi tradycyjnie uważają się za amanti/appassionati della buona cucina (wielbicieli/pasjonatów dobrej kuchni). A jednym z bardzo cenionych komplementów jest tutaj buongustaio (smakosz, znawca dobrej kuchni).

fot. flickr.com (madlyinlovewithlife)
Chociaż nie brakuje i takich, dla których każda okazja jest dobra aby abbuffarsi (objeść się, opchać się), riempirsi (napchać się, najeść się), rimpinzarsi (objeść się, naładować się), czy ingozzarsi (połknąć, pochłonąć, utuczyć się).
W Neapolu można wtedy usłyszeć niezbyt pochlebny epitet ‘o muorto di fame (umierający z głodu!) lub inne powiedzenia typu: Si magna pure i piedi dei tavolini (zje nawet i nogi od stołu), E conviene a te fa nu vestito che a te purtà a magnà (lepiej sprawić ci ubranie niż zaprosić cię na jedzenie) lub wręcz Magne cumme nu puorco! (je jak świnia!).
Zaraz po świętach i w czasie karnawału w niejednym włoskim domu wstaje się od stołu mówiąc z satysfakcją, ale i z lekkim poczuciem winy: che mangiata! che abbuffata! (ale wyżerka!), che scorpacciata! (ale obżeranie się, przesyt!), bo jak mówi włoskie przysłowie: meglio abbuffarsi che avanzare roba (lepiej się objeść niż zostawić jedzenie).

fot. flickr.com (needoptic)
W okresie świątecznym i karnawałowym jedzenie to także ulubiony temat w mediach włoskich. Eksperci wypowiadają się na tematy: come limitare i danni dovuti alle abbuffate delle feste natalizie (jak ograniczyć szkody spowodowane obżarstwem podczas Świąt Bożego Narodzenia); come curarsi e depurarsi con la dieta post-abbuffata (jak leczyć i oczyścić organizm przy pomocy diety „po-obżarstwie”).
A w kwestii dobrego wychowania radzą: non fate i soliti italiani abbuffoni (nie bądźcie, jak to zwykle Włosi, „żarłokami”) i przestrzegają przed mangiare veloce e ingordo lub mangiare a quattro palmenti (szybkim i łakomym jedzeniem). Nie wypada mangiare in abbondanza e avidamente (jeść dużo i łakomie) albo co gorsza farsi una sbafata (najeść się na czyjś koszt) lub inaczej mówiąc: mangiare a scrocco/a sbafo.

fot. flickr.com (nelliewindmill)
Nie tylko media przedstawiają tradycje i obyczaje Włochów za stołem. Również włoskie kino od zawsze odzwierciedlało typowe sceny Włochów przy jedzeniu lub przygotowujących główne posiłki dnia.
Do lat 60-tych chętnie pokazywano kontrast głodnej biedoty i uginających się od jedzenia stołów bogaczy. Później często wykorzystywanym w filmach kontrastem był podział kulinarny na nord e sud, czyli północ, gdzie dominował ryż i polenta, i południe i ich tradycyjnie obfite półmiski domowych klusek i różnego rodzaju makaronów.
Do dziś bawią wszystkich sceny z filmu Miseria e Nobità (1954) z Totò w roli głównej, czy Americano a Roma (1954), w której Alberto Sordi odgrażał się: macaroni io ve distruggo! (makaron, ja cię zniszczę!)
Miseria e nobità http://www.youtube.com/watch?v=MVNmjf4-bS0&feature=related
Americano a Roma http://www.youtube.com/watch?v=N8WuLcncbBM

Wszyscy, którzy chcieliby więcej poczytać na ten temat powinni sięgnąć po książkę L’ abbuffone. Storie da ridere e ricette da morire (2004 Ed. Avagliano), w której znana postać włoskiego kina i pasjonat dobrej kuchni, Ugo Tognazzi, opisuje kulinarne opowieści prosto z planu filmowego, anegdoty i przepisy znanych aktorów.



Najnowsze komentarze