26 maja obchodzimy w Polsce Dzień Matki.
Nie zapominając o kwiatach, laurkach czy życzeniach dla naszych mam z tej okazji, przyjrzyjmy się temu jak to jest być mamą włoską.
fot. flickr.com (khairul22)
Tradycyjnie Dzień Matki był obchodzony we Włoszech 8 maja, ale od kilkudziesięciu już lat wygrywa tendencja by to święto obchodzić w drugą niedzielę maja.
Pomysł wydaje się być trafiony. Wszak dla wielu osób niedziela jest dniem wolnym od pracy czy szkoły, co niewątpliwie sprzyja wyjątkowej atmosferze tego dnia.
Już w starożytnym Rzymie w tym okresie roku składano ofiary bogom płodności. Święto zwane ‘Matronalia’ było poświęcone Junonie, obok Jowisza i Minerwy najważniejszej bogini italskiej zwanej ‘królową bogów’. Dzień ten był też świętem zamężnych kobiet, czczonym w taki sposób, że mężowie i dzieci ofiarowywali podarki swoim kapłankom domowych ognisk.
Także dzisiaj obchodzimy Dzień Matki w takim czasie, gdy przyroda jest już dawno obudzona z zimowego snu i wiosna jest w pełnym rozkwicie.
W powietrzu już unoszą się zapachy kwitnących roślin.
Tradycyjnie maj w krajach katolickich, zatem także i we Włoszech, jest miesiącem poświęconym szczególnemu kultowi Maryi, matki Jezusa. Włosi są szczególnie do Maryi przywiązani. Warto zwrócić uwagę na to z jaką czułością przedstawiana jest Madonna na licznych poświęconych jej obrazach czy rzeźbach. Wielu Włochów, nawet nie do końca pobożnych, nie wyobraża sobie nie nosić na szyi medalika z Maryją. Charakter tego kultu oraz stosunek Włochów do macierzyństwa obrazuje takie oto włoskie powiedzenie: „Nie wiadomo do końca czy Bóg istnieje czy nie, ale Matka Boska istnieje na pewno”.
W języku włoskim ‘mama’ to po prostu ‘mamma‘. Jest ona najważniejszym elementem włoskiej rodziny, ponieważ tradycyjnie jej domeną była kuchnia. Zatem to właśnie jej wszyscy domownicy zawdzięczali wspaniałe jedzenie, przyrządzane według pilnie strzeżonych i przekazywanych tylko w rodzinie przepisów. Usłyszeć z ust Włocha ‘gotujesz tak jak moja mama’, to chyba największy komplement, jakiego doczekać się może kucharz. To także mamma odpowiada za ten wspaniały klimat zgromadzonej i biesiadującej godzinami przy jednym stole rodziny.
Nie trzeba uczyć się włoskiego, żeby wiedzieć, że jednym z najczęściej stosowanych przez Włochów wyrażeń jest ‘Mamma mia!’, co można przetłumaczyć jako ‘Matko moja!’. Posiada ono nieskończoną, zależną od kontekstu liczbę znaczeń. Po prostu tak jak w życiu: mama jest dobra na wszystko.
fot. flickr.com (Leonard John Matthews)
La mamma italiana to nie tylko podstawa włoskiej rodziny, ale ogólnonarodowa instytucja.
Może być ciężko zmierzyć się z przekonaniem o tym, że żadna kobieta nie jest w stanie pokochać mężczyzny tak mocno i tak bezwarunkowo, jak jego własna matka. Jednak o ile kobietom może odpowiadać taki model hierarchii rodzinnej, w końcu od roli synowej do roli włoskiej mammy droga nie jest aż tak skomplikowana, o tyle inne zjawisko związane z wybujałą matczyną miłością niesie poważne skutki dla równowagi całego społeczeństwa.
Włoska mamma, choć ma silny charakter i nie znosi sprzeciwu, to jednak swoje dziecko kocha najbardziej na świecie i zrobiłaby dla niego wszystko. I niestety w wielu wypadkach zdarza się tak, że mamma nie potrafi, a może nawet i nie chce, wypuścić ukochanego dziecka spod swych opiekuńczych skrzydeł. Dla Włochów problem mammoni, czyli ‘maminsynków’, jest na tyle poważnym problemem społecznym, że podejmowane są próby wprowadzenia ustawowego nakazu wyprowadzania się pełnoletnich, zdolnych do samodzielnej pracy na swoje utrzymanie dzieci z domów.
Póki co oczywiście w tej walce włoskie mamy są górą i nadal mogą rozpieszczać swe dzieci do woli.
A my w Dzień Matki zróbmy na odwrót: rozpieszczajmy mamy. Nie tylko te włoskie…



Najnowsze komentarze