Pewnie trochę ciężko będzie w to uwierzyć, ale tu, we Włoszech, gdzie tak bardzo jest rozpowszechniony katolicyzm, na każdym kroku słyszy się też o przesądach. Włosi są praktycznie uzależnieni od nich.
Jak powiedział kiedyś włoski reżyser filmowy Federico Fellini: „We Włoszech było dużo starożytnych kultów, działa wiele naturalnych i nadnaturalnych sił, więc każdy czuje ich wpływy. Każdy, kto szuka Boga, znajduje go… wszędzie tam, gdzie chce”.
W państwowej telewizji są specjalne „wróżbiarskie” programy, a na ulicach można spotkać astrologów i wróżbiarzy wróżących z kart. I mają wielu klientów!
Przesądy są często typowe dla danego regionu, wyrastając z miejscowych mitów i zabobonów. Podobno szczególnie zakorzenione są na południu kraju.
Wszystkie opierają się głównie na wierze w szczęśliwy i zły los. Jednym z najczęściej spotykanych to tzw. „Malocchio”, czyli „złe oko”.
Aby odegnać urok, wielu nosi bransoletki lub naszyjniki z talizmanem w kształcie rogu (corno), które ponoć chronią przed złym okiem.
Rodzice małych dzieci nie lubią natomiast za bardzo, gdy się je wychwala w ich obecności i kreślą nad dzieckiem znak rogu. Można podobno także wyprostować wskazujący i mały palec, jednocześnie zginając pozostałe – to też tworzy „rogi”.
Szczęście przynosi też posiadanie małych papryczek podarowanych od kogoś bliskiego i szczerego. Można kupić zawieszki na łańcuszki lub breloczki do kluczy w kształcie papryczek i nosić aby przywołać szczęście.
fot. flickr.com (sunshinecity)
Inne przesądy, o których tu usłyszałam, to:
- usłyszeć kichnięcie kota to dobry znak, a hodowanie w domu ptaka przynosi nieszczęście;
- pawie pióra w domu to także nieszczęście, ponieważ okrągły wzór na nich wygląda jak oczy diabła;
- dwie osoby nie powinny korzystać z tego samego ręcznika, ponieważ może im to przynieść kłótnię między sobą;
- idąc z wizytą do kogoś nie można kupować parzystej liczby kwiatów (już na pewno nie chryzantem, które kojarzą się z pogrzebem i 1 listopada.
Nie powinno się też dawać broszek, chusteczek do nosa i ostrych przedmiotów, bo przynoszą smutek i straty.
fot. flickr.com (Leo Reynolds)
Trzynastka, która w innych krajach uchodzi za pechową – tutaj jest liczbą szczęśliwą. Wystrzega się jedynie trzynastu osób siedzących przy jednym stole.
Za liczbę pechową uznaje się za to siedemnastkę, ponieważ gdy zapisze się ją w pewien sposób liczbami rzymskimi – VIXI – tworzy napis „żyłem” lub „jestem martwy”.
Pechowym dniem natomiast jest piątek, więc gdy 17 przypada w piątek, jest to dzień naprawdę feralny!
Tak jak i w Polsce – też wierzy się w czarnego kota. W celu walki z uprzedzeniami i przesądami dotyczącymi czarnego kota, 17 listopada jest obchodzony Dzień Czarnego Kota. Inicjatorem tego święta jest krajowe stowarzyszenie obrony zwierząt i środowiska, które przy tej okazji także apeluje o należytą opiekę nad tymi czworonogami.
Dużo przesądów dotyczy śmierci i pogrzebu, więc np. trumnę na cmentarz powinno się przywieźć jedną drogą a wracać do domu inną, aby zmylić zmarłego i zapobiec powrotowi jego duszy. Można też podłożyć pod głowę nieboszczyka sól i działa tak samo.
Nie dajmy się jednak zwariować i kierujmy się najlepiej zdrowym rozsądkiem.
A gdy zobaczymy przypadkiem na ulicy zakonnicę, to wzorem Włochów dotknijmy żelaza, aby zapobiec pechowi.





Najnowsze komentarze