O tym, że będąc w Rzymie między zwiedzaniem Koloseum i Muzeów Watykańskich warto przeznaczyć chwilę na zakupy wiedzą wszyscy – zarówno gwiazdy, które przyjeżdżają tu specjalnie w tym celu, jak i tysiące turystów. I niezależnie od tego czy szukasz designerskich butików i trafisz w okolice Piazza Spagna na ekskluzywną Via Condotti czy przypadkiem odnajdziesz unikalny, mały sklepik ukryty gdzieś w Trastevere, z pewnością znajdziesz to, czego szukasz. A często także o wiele więcej.
Obowiązkowym przystankiem na zakupowej mapie Rzymu jest Porta Portese, sławne targowisko różności umiejscowione w samym sercu romantycznego Trastevere.
W każdą niedzielę, od wczesnego rana do około 14, między Via Portuense i Via Ippolito Nievo, na placu pojawiają się dziesiątki stoisk, między którymi krążą zrelaksowani Rzymianie, oszołomieni turyści i rozgorączkowani łowcy okazji.
Spotkamy tu bardzo różne towarzystwo: przedstawicieli cyganerii, malowniczą mieszankę artystowskiej bohemy i studentów szukających ramy do łóżka, którą może uda się kupić za pół darmo. Prezentowany na stoiskach towar leniwie przerzucają turyści, a eleganckie starsze panie w obowiązkowych wielkich okularach i z szykowną fryzurą i świeżym manicure z wprawą oceniają jakość ubrań vintage.
A kupić można tu dosłownie wszystko – pierwsze wydania cennych książek, tureckie swetry, suknie od Valentino i czarno-białe telewizory. Stuletnie stoły o pięknie rzeźbionych nogach i porytych blatach noszących ślady użytkowania przez poprzednich właścicieli znajdziemy obok podrabianych ikon i imitacji starożytnych monet. Zaś na stoisku obok szeroko uśmiechnięty sprzedawca łamaną angielszczyzną, okraszoną często wtrącanym „Ciao bella” zachęca do kupna torebek Louis Vuitton za jedyne 40 euro, chociaż cenę można zbić w trakcie negocjacji do 20.
Targować się trzeba, bo wypada, i po to, żeby nie przepłacić.
Może się zdarzyć, że cwany sprzedawca będzie próbował nam sprzedać bezwartościową rzeźbę za zupełnie nieadekwatną kwotę, przekonując o jej autentyczności, ale bywa także, że uda się kupić torebkę Hermesa za 5 euro. Wszystko zależy od odrobiny szczęścia, umiejętności zbijania astronomicznych nieraz cen i wprawnego oka, bo w tym wyjątkowym miejscu, w morzu tandetnych artefaktów i kiczowatych ubrań z lat 60-tych, można znaleźć prawdziwe perełki.
To konieczny przystanek dla miłośników staroci, kolekcjonerów wyjątkowych wydań książek i fanów ubrań vintage – bo to tutaj kupisz, czasami za bezcen: buty od Prady, sygnowany znanym nazwiskiem pasek czy oryginalne retro sukienki z lat 20.
Trzeba się jednak śpieszyć, żeby ktoś nas nie uprzedził – Porta Portese to adres nie tylko dla wtajemniczonych. Przyciągnięci sławą i wyjątkowym urokiem tego miejsca tłumnie ściągają tu turyści, ale także zaopatrują się w unikalne ciuchy artyści i właściciele okolicznych sklepów z używaną odzieżą i licznych butików vintage.
Przy całej romantycznej legendzie spowijającej Porta Portese – część z owego nieuchwytnego czaru wynika z faktu, że w czasie Drugiej Wojny Światowej był tu całkowicie nielegalny targ – trzeba pamiętać, że w tłumie łatwo o chwilę nieuwagi, z której natychmiast skorzystają wszechobecni kieszonkowcy.



Najnowsze komentarze