Święto Zmarłych również Włochów prowadzi na cmentarze i gromadzi wokół grobów bliskich, którzy odeszli.
W tradycji włoskiej podobnie, jak w innych krajach katolickich oddaje się hołd zmarłym zapalając znicze, składając kwiaty i odmawiając modlitwę przy grobach.
O wadze jaką przywiązują Włosi do pamięci o przodkach, można się przekonać odwiedzając Cimitero Monumentale w Weronie.
Zupełnie odmienny architektonicznie od polskich cmentarzy Cimitero Monumentale zasługuje na uwagę.
Przed olbrzymi budynek cmentarza prowadzi nas cyprysowa aleja.
Już przy pierwszym zetknięciu obiekt robi wrażenie rozmiarami. Olbrzymie kolumny wspierają wejście do gmachu, a nad portykiem rzeźby tajemniczych postaci, okrytych żałobnymi szatami zdają się oczekiwać i przypominać o nieuchronności tego co ostateczne.
Ale żeby przestąpić próg cmentarny, wpierw trzeba się zmierzyć z groźnymi strażnikami. Zastygłe w kamieniu lwy pilnują przejścia przez bramę cmentarną.
Cimitero Monumentale należy do najokazalszych zespołów cmentarnych we Włoszech, a medytacje eschatologiczne można tu odczytać z licznych rzeźb nagrobkowych z XIX w. i początku XX w.
”Marność nad marności i wszystko marność” – filozoficzne rozważania o tzw. rzeczach ostatecznych człowieka towarzyszą nam, kiedy przemierzamy cmentarne ścieżki.
Przestrzeń cmentarza w kształcie kwadratu otoczona jest galeriami z pochówkiem ściennym.
Wkoło ciągną się arkady, w cieniu których skrywają się okazałe grobowce rodowe. Wszystko jest tu duże, wielkie, wręcz monumentalne.
Zdumiewa rzeźbiarskie przedstawienie postaci w kamieniu – ich wyrazistość, zastygłe pozy, grymas twarzy – wszystko to przemawia do emocji odbiorcy.
Oscylująca między czernią i bielą kolorystyka nagrobków, stonowana i zimna szarość sprawia, że chłód śmierci przenika nasze wnętrze sięgając do samych kości.
Niektóre napisy i inskrypcje są zatarte i porosłe mchem.
Zadziwiają detale z precyzją wyrzeźbione przez dawnych kamieniarzy. Porusza dramatyzm przedstawionych scen i dreszcz emocji przechodzi po plecach na te wymowne w swej treści sytuacje z życia uwiecznione w kamieniu. Przyglądam się rzeźbiarskim grobowcom i odnoszę wrażenie jakbym była świadkiem przed chwilą rozgrywających się dramatycznych wydarzeń. Pokryte patyną czasu kamienne postaci trwalsze niż ludzie zastygły na wieki, ale ciągle urzekają siłą wyrazu.
Lżej na duszy i raźniej w otoczeniu wszechobecnych na cmentarzu figur aniołów – skrzydlatych opiekunów ludzi, wysłanników Bożych. To one towarzyszą zmarłym przy przejściu do nowego życia, a nam dodają teraz otuchy. Zadziwia różnorodnośc artystycznych wizji tych nieziemskich istot, jaka ma tu miejsce.
Wśród grobów, w pozie strudzonego wędrowca przysiadł Jezus. Rzeźba Chrystusa wzrusza i przypomina tak bliską naszej polskiej tradycji figurę Jezusa Frasobliwego.

Ześrodkowaną przestrzeń cmentarza zapełniają pochówki ziemne. Bezdusznie i bezstylowe wobec tego wielkiego muzeum rzeźby, pełnego dzieł sztuki prezentuje się nowa częśc cmentarza z nagrobkami na pozór różnorodnymi, ale bez wyrazu. Tylko niespodziewanie wyrastająca ponad grobami zielona palma zdaje się burzyć monotonnię nagrobkowych kształtów, a nadzieję niesie umieszczony nad wyjściem z cmentarza relief przedstawiający scenę z życia Jezusa – przywrócenie zmarłego do życia.
Fotografie: archiwum prywatne autorki.



Najnowsze komentarze