Tego autora przedstawiać nie trzeba. Podróżujący po świecie dziennikarz tym razem postanowił opisać swoją znajomość ze słoneczną Italią. Powstała bezpretensjonalna opowieść o zwykłych ludziach, którzy sprawiają, że życie w tym kraju potrafi być niezwykłe.
Nie jest to przewodnik, choć miłośnicy Włoch znajdą tu sporo cennych informacji. Nie są to wspomnienia, choć Piotr Kraśko nie ukrywa własnych doświadczeń, przeprowadzonych rozmów czy wypitych kaw. Nie jest to też klasyczny reportaż, choć pisany z reporterskiego punktu widzenia.
Czymkolwiek jest ta niewielka książeczka, jej lektura zapewnia wiele emocji.
Trzynaście opowieści o miejscach i zdarzeniach przenosi nas z północy na południe kraju, odwiedza wielkie miasta i zapomniane przez turystów miasteczka, pozwala zajrzeć do restauracyjnej kuchni, policyjnego garażu czy na plan filmowy. Przybliża elegancję kobiet na skuterach i entuzjazm mężczyzn słyszących charakterystyczny pomruk lamborghini. Znalazło się miejsce dla pizzy, pasty i cappuccino, a dla równowagi również dla Billa Clintona, Mela Gibsona i Benedykta XVI.
Urok tej włoskiej opowieści polega przede wszystkim na tym, że choć są w niej zabytki i wydarzenia sprzed lat, to tak naprawdę jest to portret współczesnych Włochów. Bez względu na to, o czym w danym rozdziale opowiada autor, na pierwszym plan i tak wysuwają się konkretni ludzie – przystojny policjant, który w upale musi chodzić w ciężkich, wysokich oficerkach, pełen emocji wytwórca serów opowiadający o dobrym samopoczuciu krów czy tajemniczy neapolitański pizzaiolo wiedzący chyba wszystko o pizzy zasługującej na miano najlepszej na świecie. To właśnie ci wszyscy ludzie tworzą duszę Włoch, dodają jej temperamentu i charakteru. Bywają głośni, leniwi i skupieni na sobie, ale też jak nikt inny kochają życie, piękno i smak. To im ów niespokojny kraj zawdzięcza wszystko – od niewiarygodnej sztuki po równie niewiarygodną pizzę. Bo na Półwyspie Apenińskim renesansowe freski są równie istotne jak espresso w ulubionym barze czy markowe okulary przeciwsłoneczne.
Piotr Kraśko jest życzliwym obserwatorem, dzięki czemu jego opowieść o Italii mieni się od uśmiechu i dobrego humoru. A przy tym jest ze wszech miar prawdziwa. Doskonała dla tych wszystkich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Włochami, poszukując informacji i inspiracji dla swych pierwszych wędrówek po tym kraju. Świetna także dla tych, którzy o Italii wiedzą prawie wszystko. Bo zawsze jest jeszcze coś do dodania, a Piotr Kraśko robi to z dużym wdziękiem i znawstwem.



Dla osoby, która wie o Italii sporo ksiązka pewnie niewiele wnosi, ale ci, którzy są w tym kraju rozkochani mogą znaleźć w niej kilka ciekawostek, np. o prestiżowej wojnie na espresso pomiędzy Tazza d’Oro i Sant’Eustachio. Albo dowiedzą się, dlaczego zamawianie cappuccino wieczorem to potwarz dla kelnera
Czyta się niezwykle lekko, dla wprawnego czytelnika to lektura na jakieś trzy kwadranse (wliczając parzenie kawy w międzyczasie), ale trzeba oddać sprawiedliwość Autorowi – książeczka (broszurka?) wciąga.