Niemal każde włoskie miasto ma plac, na którym stoi pomnik Wiktora Emanuela II, a w centrum bez trudu znaleźć można ulice Garibaldiego i Cavoura. To właśnie ci trzej mężczyźni stali się bohaterami wielkiej akcji zjednoczenia Włoch, jaka miała miejsce w drugiej połowie wieku dziewiętnastego.
Nie wszystko szło gładko, trwało wiele lat i pociągnęło za sobą wiele ofiar. Choć nawet dziś nie wszyscy są w pełni przekonani, czy należało łączyć ze sobą krainy tak odległe, jak na przykład Lombardia i Sycylia, to w 150. rocznicę podpisania aktu powołującego do życia zjednoczone Włochy przeważa radość z faktu, że taki kraj powstał i istnieje do dziś.

fot. www.flickr.com (adholmes), poniżej: fot. flickr.com (andolfato)
Pomysł, by różne regiony Italii zjednoczyły się, tworząc silne państwo, które gotowe będzie stawić czoła mocarstwowym zapędom innych państw europejskich, w tym przede wszystkim Austrii, narodził się już w początkach dziewiętnastego wieku. Na terenie Półwyspu Apenińskiego istniało wówczas kilka królestw: Lombardii i Wenecji, Sardynii, Toskanii, Parmy, Państwo Kościelne i Królestwo Obojga Sycylii, powstałe z połączenia Królestwa Neapolu i Królestwa Sycylii. Nie była to komfortowa sytuacja, gdyż każde z tych obszarów pozostawało pod innymi wpływami, rządziło się własną polityką, miało odrębną ekonomię.
Pozornie sytuacja była nie do rozwiązania, ale myśl zjednoczeniowa zdążyła już zakiełkować i powoli zataczała coraz szersze kręgi. W 1820 roku w Neapolu doszło do nieudanego powstania karbonariuszy, potem w latach 30. Giuseppe Mazzini podjął działania zjednoczeniowe, opowiadając się za stworzeniem demokratycznej republiki. Duże znaczenie miały też ogólnoeuropejskie niepokoje społeczne związane z Wiosną Ludów. Powoli zbliżała się kulminacyjna fala zjednoczeniowa.
Król Sardynii, Vittorio Emanuele II, dbał o to, by jego królestwo podążało w stronę reform i dobrobytu. Na stanowisko swego premiera powołał hrabiego Camillo Cavoura, który działał roztropnie i z myślą o lepszej przyszłości. Sprzymierzył się z Francuzami, by zyskać przewagę nad zagrażającą jego planom Austrią. W 1859 podpisano porozumienie, na mocy którego powstała federacja państw włoskich, ale Austriacy nie zamierzali łatwo odpuścić, doszło do bitew pod Magentą i pod Solferino. Ta druga bitwa przeszła do historii również z powodu pewnego szwajcarskiego lekarza, Henriego Dunanta, który przerażony brakiem pomocy medycznej dla ofiar walk zapoczątkował starania o stworzenie organizacji niosącej pomoc rannym. Tak powstał Czerwony Krzyż.

Królestwo Sardynii powoli przyłączało kolejne tereny. Francuzi przekazali Lombardię, natomiast ludność Toskanii, Parmy i Modeny sama zdecydowała w plebiscytach, że chce wejść w skład wspólnych Włoch. W roku 1860 Giuseppe Garibaldi wraz z tysiącem ochotników wyruszył na południe Włoch i przekonał miejscową ludność, by także Neapol oraz Sycylia przyłączyły się do powstającego państwa. W lutym 1861 w Turynie po raz pierwszy zebrał się ogólnowłoski parlament i proklamowano powstanie zjednoczonych Włoch.
17 marca Wiktor Emanuel II został królem Włoch i to ten moment stał się symboliczną datą, którą w tym roku Włosi czczą jako 150. rocznicę powstania swego państwa.
Jednak proces zjednoczeniowy trwał dłużej, dopiero w 1866 roku przyłączono Wenecję, a w 1870 Włosi wkroczyli do Rzymu, ograniczając władzę papieską tylko do Watykanu. Dopiero wtedy Włochy stały się kompletne, przypominając kraj, który odwiedzamy dzisiaj. W lipcu 1871 Rzym stał się włoską stolicą.
Risorgimento, czyli zjednoczenie Włoch, trwało kilka dekad, ale dzięki mądrej polityce i wizji kilku osób, przy poparciu ogromnej rzeszy włoskiej ludności, udało się to przeprowadzić spokojnie i w atmosferze budowania, a nie niszczenia. Włosi w plebiscytach sami opowiadali się za przyłączaniem kolejnych regionów.
Dziś nie wszyscy są tak zgodni. Przez kolejne lata narastały antagonizmy między mieszkańcami Południa i Północy, nie brak wzajemnych pretensji i żalów, nie widać drogi wyjścia z tego konfliktu. Biedne Południe zarzuca bogatej Północy egoizm i brak wsparcia, Północ odcina się, że Południe przejada każdą pomoc, nie myśląc strategicznie. Pojawiają się obelgi i oskarżenia. Kraj jest wciąż jeden, ale mniej więcej w połowie apenińskiego buta przebiega emocjonalna i mentalna granica, która sprawia, że Włochy nie są tak do końca zjednoczone. Ale nie wypominajmy im tego w sto pięćdziesiąte urodziny…



Dziękuję za ciekawą lekcję historii o zjednoczeniu Włoch. Wiedza w pigułce przekazana wiele rozjaśnia, przybliża wielkie postacie historycznych wydarzeń i zachęca do pogłębienia tematu. Bożena