Ferità d’amore non uccide - to prawda, rana od strzału Kupidyna na szczęście nie jest śmiertelna, a zakochani, tudzież miłością rozczarowani zakochani, mają jeszcze całe życie na obmyślanie nowych powiedzeń jej dotyczących. Pewnie dlatego, jeśli spróbujecie wpisać słowo amore czyli „miłość” do włoskiej wersji google, znajdziecie setki stron proponujących przysłowia, poezje, zdania okolicznościowe czy nawet gotowe sms-y na temat. Niektóre z powiedzeń są stare jak samo uczucie, inne zupełnie współczesne. Poniżej mały przegląd co na temat miłości mówią włoskie przysłowia.
fot.www.flickr.com_alessandro silipo
Gdy już Włocha trafi strzała bożka miłości, czyli według mitologii rzymskiej Amora właśnie, inaczej nazywanego Cupidino, osobnik taki ślepnie – tak! miłość jest ślepa na całym świecie – l’amore e’ cieco ma vede lontano – czyli „miłość jest ślepa ale patrzy w dal” - mówi ludowa mądrość.
Jeśli zależy wam natomiast na ukryciu uczucia, to nie ma na to szans – l’amore, la tosse e la fame non si possono nascondere – „miłości, kaszlu i głodu nie da się ukryć”! Prawda jakie sympatyczne zestawienie? Pamiętajcie też, że la ragione e l’amore sono nemici giurati, co oznacza ni mniej ni więcej tylko fakt, że „rozum i miłość to zaprzysiężeni wrogowie”! Skąd my to znamy…
Dziwnym trafem większość powiedzonek związanych z naszym tematem jest dość pesymistyczna, jak choćby dawne przysłowie gran amore gran dolore, czyli „wielka miłość wielki ból”, no ale moi drodzy, przecież „nie chcieć kochać z lęku przed cierpieniem to jak nie chcieć żyć z powodu lęku prze śmiercią”- rifiutarsi di amare per paura di soffrire e come rifiutarsi di vivere per paura di morire.
Zaskakujące są te słowa w ustach Włochów, których mamy za optymistów i naród który kocha kochać. Myślę jednak, że ktokolwiek z Was miał przyjemność podróżowania po tym pięknym kraju, zauważył wiele sprzeczności które rządzą tym narodem i z zagadnieniem miłości nie jest inaczej. Z jednej strony „miłość ogrzewa lepiej niż wielki ogień” – scalda piu’ amore che mille fuochi, ale z drugiej, „kiedy głód wchodzi drzwiami miłość wychodzi oknem” – quando la fame entra dalla porta l’amore esce dalla finestra. Nie jest więc łatwo z tą miłością nawet pod włoskim gorącym słońcem, bo jeśli nie problemy finansowe wykończą uczucie, a czas zrobi swoje – l‘amore fa passare il tempo e il tempo fa passare l’amore – „miłość sprawia, że czas mija, czas sprawia, że mija miłość”. Także odległość nie pozostaje bez znaczenia dla uczucia - lontano dagli occhi lontano dal cuore! „Co z oczu to z serca”!
Ale jest promyk nadziei, bowiem il primo amore non arrugginisce – „pierwsza miłość nie rdzewieje” i gdy zakochani Włosi, wbrew powiedzeniom, przysłowiom i ludowym mądrościom z narzeczonych fidanzati staną się mężem i żoną – marito e moglie czeka ich świetlana przyszłość…
… o ile nie pobiorą się we wtorek ani piątek. Di venere e di Marte né si sposa né si parte. Nigdy nie żeńcie się, ani nie wyjeżdżajcie w piątki i wtorki. Martedi czyli wtorek, był uważany za dzień boga wojny Marte, co do piątku – Venerdi, wierzono, że właśnie w ten dzień powstają wszelkie złe duchy i demony. Za to panna młoda absolutnie nie powinna przejmować się deszczem, który we Włoszech uchodzi za dobry znak – Sposa bagnata sposa fortunata – czyli mokra panna młoda to szczęśliwa panna młoda. I nie chodzi tu tylko o pocieszenie młodej małżonki, deszcz symbolizuje w Italii szczodrość losu.
Wśród wielu tradycji związanych ze ślubem, wśród których królują te przeniesione z kultury amerykańskiej (coś nowego, coś pożyczonego, coś niebieskiego), które przeniknęły także do włoskich rytuałów ślubnych, jest jedna perełka pochodząca z czasów imperium rzymskiego. Otóż tradycja przenoszenia panny młodej przez drzwi domu przez świeżo upieczonego męża, wywodzi się z legendy mówiącej jakoby w tym okresie właśnie: panna młoda wywróciła się potykając o próg, a nieszczęście to było zaledwie początkiem kłótni i nieszczęśliwych wydarzeń, w które obfitowało jej przyszłe życie małżeńskie. Lepiej więc chuchać na zimne i w szczęściu i harmonii dożyć kolejnych jubileuszy:
15 lat – to we Włoszech nozze di porcellana (porcelanowe gody)
30 lat - di perla (gody perłowe)
45 lat - di rubino (gody rubinowe)
60 lat - di diamante (gody diamentowe)
Czego wszystkim życzę!
fot. www.flickr.com_Gret@Lorenz e una combattente



venerdi – to piątek, nie czwartek.
Słuszna uwaga.
bardzo słuszna- „co do piątku – Venerdi” widnieje w artykule.
Bardzo słuszna, ale w artykule jest: „Di venere e di Marte né si sposa né si parte. Nigdy nie żeńcie się, ani nie wyjeżdżajcie w piątki i wtorki. Martedi czyli wtorek, był uważany za dzień boga wojny Marte, co do piątku – Venerdi (…)”
„venerdi to piątek, nie czwartek” … jak i nie środa, wtorek ani poniedziałek.
A o co chodzi, bo ja czwartku w atykule nie widzę..??