Patrząc na ten samochód zastanawiam się, co zainspirowało jego twórców. Jaki bagaż pozytywnych doświadczeń estetycznych noszą w sobie ludzie, którzy projektują takie auta. Jedna z odpowiedzi, które od razu nasuwają mi się na myśl, to miłość. Miłość do motoryzacji i do dawania ludziom prawdziwej frajdy z jazdy.

Każda Alfa to auto z charakterem temperamentnego południowca, który w rozmowie z tobą żywo gestykuluje, pokrzykuje, czasami rzuci przekleństwem podczas oglądania meczu piłki nożnej swojej ukochanej drużyny, by za chwilę rozpromienić się zniewalającym uśmiechem. Nie inaczej jest z Giuliettą.

Kiedy wsiadasz do jej wnętrza ogarnia cię uczucie stylistycznej perfekcji, a po kilku minutach dopada cię ogromna ochota doświadczenia jej prawdziwego charakteru.
Podczas spokojnej jazdy w mieście jest komfortowo. Miękka praca skrzyni biegów pokrywa się z energicznym stylem pracy silnika i to już w dolnym zakresie jego obrotów. To się nazywa MultiAir, czyli ekologia na modę włoską (więcej mocy z mniejszej dawki benzyny) i taką ekologię popieram! Mamy więc czas, aby rozkoszować się posiadaniem Alfy i spoglądać na świat z nowoczesnego stylistycznie wnętrza samochodu. Opisany błogostan trwa do momentu, kiedy wyjedziemy poza teren zabudowany. Bowiem każdy właściciel Alfy na pewno poczuł ten kuszący dreszczyk emocji, towarzyszący szybszej jeździe.
Jak już wcześniej wspominałem, pod maską mamy do dyspozycji krzyczącego Włocha z mocnym 170KM sercem. W aucie tej wielkości to wystarczające parametry, by poczuć satysfakcję z dynamicznej jazdy. A docierające do naszych uszu akcenty jego pracy urzekają. To jest to, co chcemy czuć w samochodzie takim jak Alfa. Tym autem możemy więc spokojnie jeździć po mieście na co dzień, a także udać się w dalekie podróże (np. do Włoch). I to bez obaw, że zabraknie nam mocy na stromym podjeździe na wysokie wzniesienie, lub podczas wyprzedzania drogowych smoków, popularnie nazywanymi tirami.

Wartym wspomnienia jest jeszcze rozwiązanie start&stop. Entuzjastów stylu eko informuję, że jest to system zatrzymujący pracę silnika podczas postojów na światłach wielu miejskich skrzyżowań, w związku z tym zmniejsza się emisja spalin generowanych przez auto. Sceptyków uświadamiam, że dzięki zastosowaniu wzmocnionego rozrusznika, akumulatora i zmyślnego komputera, który sprawuje nadzór nad systemem, po chwili zastanowienia całość nabiera sensu i może się spodobać.

W standardowym pakiecie doznań otrzymujemy niesamowite wrażenia z jazdy, sztywno zestrojonego zawieszenia i żwawo reagującego układu kierowniczego.
System DNA (Dynamic – Normal – All weather) zmienia charakterystykę prowadzonego auta. DNA sprawuje bowiem nadzór nad przyczepnością kół podczas jazdy, działa na wspomaganie kierownicy, regulując jego siłę, wpływa także na pracę skrzyni biegów. I to wszystko za 76 900,- zł.
Spalanie paliwa zależy tylko i wyłącznie od wagi naszej prawej nogi. Podczas jazdy testowej nie miałem ochoty sprawdzać, czy zadeklarowane minimalne wartości spalania są w ogóle osiągalne. Wyobrażam sobie tylko, że te wartości osiągane są przez smutnych panów w białych, aptecznych fartuchach, którzy do komunikacji z otoczeniem używają kalkulatorów. Ja natomiast, choć przez chwilę testów chciałem poczuć to, co Michał Anioł wyraził następującymi słowami:
„Miłość jest skrzydłem, które Bóg dał człowiekowi, aby ten mógł wzlecieć do Niego.”
Jestem pewny, że Włosi dokonają szturmu na niebo w Alfach.

Foto: archiwum prywatne autora.



Najnowsze komentarze