Jesienią, kiedy przychodzi czas na pieczone kasztany udajemy się do San Zeno di Montagna na Festa del Marrone.
Tradycyjnie od wielu lat pierwszeństwo w organizowaniu kasztanowych świąt przypisane jest tej małej górskiej miejscowości położonej uroczo na zboczu masywu Monte Baldo i spozierającej z góry na Lago di Garda. Skupiska kasztana jadalnego usadowiły się na stokach masywu alpejskiego, a okolice San Zeno di Montagna usłane są soczystą zielenią tych okazałych drzew.

Kiedy po raz pierwszy w Italii natknęłam się na drzewa kasztana jadalnego byłam zadziwiona jego odmiennością od znanego mi jesiennego, polskiego kasztanowca. Różni je wiele szczegółów – liście są podłużne i spiczaste na końcach, a jeżo-kolczaste owoce skrywają po dwa, trzy brązowe nasiona. Kasztanki jadalne są nieco spłaszczone, z wyraźnie zachowanymi na szczycie zeschniętymi resztkami szyjki słupka.


Jechaliśmy Gardesaną wzdłuż wschodniego brzegu jeziora. Mijaliśmy uroczo położone miejscowości – Peschiera, Lazise, Bardolino, Garda, Torri del Banaco, żeby w Castelletto skręcić w drogę wijącą się pod górę, aż do San Zeno di Montagna. Kilka razy zatrzymywaliśmy się w punktach widokowych. Krajobraz osnuty był chłodną mgłą. Szaro-sine lustro jeziora kolorem łączyło się z nagimi stokami gór. Niewidzialna dla oczu linia brzegowa jeziora zlała się w jedno z mokrym masywem skalnym. Kurtyna gęstej mgły oddzielała jezioro od zabudowań w Torri del Banaco. Ponad dachami domów górował Castello Scaligero.

Wjazd do San Zeno di Montagna otwiera opactwo otoczone drzewami ogołoconymi z liści. Prostą bryłę budynku architektonicznie ubogaca wieża z galeryjkami i dzwonnicą. W ogrodzie, dojrzałe owoce kaki odcinają się pomarańczem od ciemnych gałęzi. Na ulicy, ani żywego ducha. Miejscowa restauracja zamknięta na głucho, na tarasie sterczą zwinięte parasole, a posadzkę omiatają suche liście. Tu na górze powietrze jest bardziej fresco, chłód przenika nasze ubrania tak, że kulimy się i chowamy głowy w ramiona. W oddali widok ośnieżonych, alpejskich szczytów przywołuje zimę. Na razie nic nie zapowiada, że w miasteczku trwa kasztanowe święto.

Przy kościele, umiejscowionym w samym centrum miasteczka, ruch i ożywienie wokół młodej pary. Goście ustawiają się do pamiątkowego zdjęcia, a młodzi rozpakowują owinięty taśmami białego papieru prezent ślubny – drogie auto. Świecą pustkami niezagospodarowane rzędy straganów wyłaniające się zza węgła kościoła. Czyżby przenikliwy chłód zmusił handlowców do zamknięcia interesu, a organizatorów do zakończenia festy przed czasem?
Nasze wątpliwości rozwiewają jednak stragany proponujące prażone orzechy w cukrze, croccantini orzechowe, arachidowe lub sezamowe, żelki i tradycyjne torrone i morbido. Ślinka cieknie na te słodkości, ale nic nie przebije apetytu na pieczone kasztany.

Słodki dym ogniska i zapach przypiekanych na ogniu kasztanów zdradza ich obecność w pobliżu. Mężczyzna w grubej rękawicy przewraca na dziurawej blaszce kasztany, które pieką się nad rozżarzonymi brykietami. Inni donoszą worki z kasztanami na zapas. Kupujemy za 5 euro porcję kasztanów w papierowej torebce. Gorące, takie co to palce parzą smakują najlepiej. Sięgamy po kolejne osmolone węgielki, które brudzą nam palce i buzie.

Zaglądamy do dużego oszklonego namiotu i już wiemy, gdzie podziali się ludzie w miasteczku. Środek pomieszczenia wypełniony jest po brzegi widzami, trwa szkolne przedstawienie dzieci. Na występy zaprasza Miss Castagna i Królowa Gór w jednej postaci wykonana z kartonu i krepy przez dzieci z klas początkowych.

Korzystamy więc z okazji, kiedy wszyscy rodzice oglądają popisy aktorskie dzieci, kupujemy bez kolejki kolejną porcję pieczonych kasztanów. Są mączyste i mają słodkawy smak. Jedna porcja okazuje się dla nas za mało, pieczone kasztany wciągają. Kupujemy dodatkowo siatkę kasztanów do domu. Na specjalnej patelni z dziurami można kasztany w upiec samemu. Pieczone kasztany i butelka dobrego czerwonego Bardolino to kwintesencja jesiennych smaków. Kasztanowe uczty umilą nam w domu długie jesienne wieczory.
Fotografie: archiwum prywatne autorki.



Najnowsze komentarze