1 listopada we Włoszech wygląda podobnie jak w Polsce. Z tym, że cmentarze tutaj wyglądają trochę inaczej.
Pochować bliskich można na kilka sposobów: do ziemi, jak i u nas lub w miejsca tzw. „piętrowe”, gdzie są półki – jedna nad drugą, w której są zamurowane trumny.
W takich specjalnych jakby blokach, są najczęściej 4-5 poziomy.
Im miejsce wyżej, tym taniej, bo trudniej się tam dostać. Służą do tego specjalne, wysokie drabiny na kółkach.
Szkoda, że jest mało miejsca aby postawić cokolwiek, ozdobić grób. Poza tym brak jakiejkolwiek prywatności, ponieważ w jednym rzędzie jest pochowanych kilkoro zmarłych. Wyobraźmy więc sobie taki 1 listopada, gdy do prawie każdego grobu przychodzą bliscy – robi się tłum.

Bloki z grobami mają nie tylko 4-5 poziomów. Są także większe, piętrowe – prawdziwe budowle lub po prostu wszystkie są zgrupowane w normalnych, 1-3 piętrowych budynkach, które wyglądają niepozornie, a w środku ciągną się długie, niekończące się korytarze i masa sal z grobami. Ja na początku byłam przekonana, że to pomieszczenia biurowo – administracyjne.
Przyznaję, że wrażenie trochę niesamowite…
Od znajomych Włochów usłyszałam, że powód takiego chowania zmarłych jest prozaiczny – zaoszczędzenie miejsca. W takim wielkim mieście jakim jest na przykład Rzym po kilku latach cmentarze byłyby faktycznie całe zapełnione.
Dodatkowo po 20-30 latach, za zgodą rodziny- zwłoki (a raczej już tylko szczątki kości) są przenoszone z trumien w mniejsze pojemniki i chowane w innym miejscu, aby zwolnić to miejsce na następną trumnę. Jeśli rodzina nie wyraża zgody, opłaca jeszcze raz już zajęte miejsce. A jeśli ktoś ma sporo pieniędzy, to może sobie zamówić zrobienie grobowca rodzinnego, za który płaci się raz i nie ma potrzeby przenoszenia po latach zwłok w inne miejsce.
Fotografie: archiwum prywatne autorki.





Coś niesamowitego! Nie miałam pojęcia, że tak wyglądają niektóre włoskie cmentarze, a przynajmniej te w dużych miastach. Przyzwyczajona jestem do tych naszych, tradycyjnych, typowo polskich.
Cmentarze w Irlandii przypominają te polskie z tym, że tutaj na nagrobkach dominują krzyże celtyckie.
Pozdrawiam z deszczowej Irlandii.