W Polsce mamy figle migle, w Niemczech rambazamba, we Francji frotti frotta. Teraz i Włosi tuż obok produktów eksportowych, takich jak mozzarella czy skutery Piaggio, mają od niedawna swoje bunga bunga. W wyszukiwarce google po wpisaniu tego wyrażenia wyskakuje 10 milionów wyników. Zastanawiam się, czy ostał się wśród Was jeszcze ktoś, kto nie słyszał tego określenia i choć raz nie zastanowił się co ono oznacza.
Wyrażenie to, zgłębiane ostatnio na łamach zarówno prasy brukowej jak i najlepszych dzienników, pojawiło się w październiku zeszłego roku, kiedy to tancerka Ruby, córka marokańskich emigrantó zwana Rubacuori (złodziejka serc), oznajmiła, że nie raz bywała na „przyjęciach” bunga bunga w willi premiera Włoch – Silvio Berlusconiego. I pewnie Włosi jak zwykle przymknęliby oko na „wybryki” swojego szefa rządu, gdyby nie fakt, że Ruby w chwili odbywania się tych spotkań w podmediolańskiej willi Arcore, była niepełnoletnia. Jak grzyby po deszczu pojawiły się kolejne zeznania. Wywołało to lawinę.

fot. www.flickr.com (hytok)
Podczas dochodzenia w sprawie Rubygate, okazało się, że kreujący się zawsze na macho i latin lovera premier Włoch miał wydać 2,5 miliona euro na orgie w swojej posiadłości. Wynikły też takie smaczki, jak fakt, że był przezywany przez swoje dziewczyny: Papi (tatko), a ostatnie rewelacje dowodzą nawet, że także Betty…
Na premierze Włoch ciąży zarzut nie tylko płatnego seksu z nieletnią, ale też wykorzystywania swojej pozycji i władzy. Miał on bowiem zadzwonić na posterunek policji, kiedy Ruby została aresztowana za kradzież i powiedzieć, żeby ją wypuszczono, podając, że jest ona krewną prezydenta Egiptu Mubaraka.
Nie od dziś wiadomo, że wiele kobiet zasiadło w rządzie Berlusconiego ze względu na swoje „szczególne kompetencje”. Błyskawiczną karierę zrobiła Mara Carfagna, ex velina*, która została minister do spraw równouprawnienia kobiet.
Co oznacza jednak samo słowo bunga bunga, które weszło już na dobre do słownika języka włoskiego robiąc zawrotną karierę?
W języku indonezyjskim np. oznacza kwiaty… Ale nie oddalajmy się od tematu.
Bliższe jest afrykańskie słowo oznaczające orgię. We Włoszech po raz pierwszy (na taką skalę) to Ruby nazwała tak orgie z udziałem premiera, który to ponoć zapożyczył termin od swojego przyjaciela Kaddafiego.
W Anglii natomiast znana jest historia grupy Bloomsbury na czele z Virginią Woolf, która aby obnażyć i podważyć nie tylko stereotypowy podział na „prymitywnych” i „cywilizowanych”, ale też pokazać słabość aparatury obrony państwa, przebrała się za cesarską rodzinę z Abisynii i wkroczyła na okręt angielskiej Królewskiej Marynarki Wojennej. Mieli wtedy używać słowa bunga bunga jako okrzyku zachwytu stylizowanego na język suahili.
fot. www.flickr.com (nelalazarevic)
Co obnaża dzisiejsza bunga bunga? Włosi z niecierpliwością czekają na 6 kwietnia kiedy to „premier wszystkich Włochów” stanie w sądzie naprzeciwko trzech sędziów kobiet. Przy okazji można by zastanowić się, jak dziwaczne jest to, że podboje premiera budzą w mężczyznach włoskich podziw, a może i szacunek i uważają go oni za prawdziwego ogiera Belpaese.
Cieszmy się, że u nas, bądź co bądź, ci, którzy robili niesmaczne żarty o prostytutkach na konferencjach prasowych, nie doszli do najwyższej władzy.
Chcę na koniec przypomnieć hasło kampanii Berlusconiego, które samo w sobie będzie pointą: meno male che Silvio c’è. Jak dobrze, że jest Silvio.
fot. www. flickr.com (orario)
* velina to nazwa dziewczyny, która najczęściej skąpo odziana tańczy w trakcie krótkich przerw w programach we włoskiej telewizji




Czekam z niecierpliwością na 6 kwietnia… Mam nadzieje, że sprawiedliwości stanie się zadość, chociaż Berlusconi tyle razy się już wykręcił, że ciężko przewidzieć co się stanie. Zobaczymy czy la legge e’ uguale per tutti…