W pierwszy weekend czerwca ze sceny Areny w Weronie będzie rozbrzmiewała muzyka włoskiej gwiazdy światowego formatu. Rzymski amfiteatr przez kolejne dni wypełni się fanami talentu artysty o nieprzeciętnej muzykalności i gorącym temperamencie. Występ Adelmo Fornaciari, bardziej znanego pod pseudonimem Zucchero to bezsprzecznie niezwykłe wydarzenie muzyczne.
fot. flickr.com (cuppini); fot. poniżej: flickr.com (elenatorre)
Głos z charakterystyczną chrypką i zawsze towarzysząca artyście gitara, to elementy po których nie trudno rozpoznać go spośród innych włoskich wykonawców, chociaż jego muzyka nie jest typową muzyką włoską. Artysta w swoich utworach łączy południową melodyjność z czarnym brzmieniem rockandrollowym, lubi eksperymentować, mieszać gatunki i style muzyczne.
Obecny na scenie od lat 70-tych współtworzył grupy Le Nuove Luci, Sugar&Daniel, Sugar & Candies i ostatecznie z zespołem o nazwie Taxi.
Popularność Zucchero zaczęła się po festiwalu w Sanremo w 1982 roku. Szerszej publiczności dał sie poznać, jako solowy artysta albumem „Un po’ di Zucchero” wydanym w 1983 roku. Przełomem w jego drodze do sławy był album „Blue’s” z 1987 roku ze światowym przebojem „Senza una donna”.
Artysta sprzedał 40 mln albumów, jest bardzo twórczy i wciąż tworzy nowe utwory i nie zaniedbuje swoich fanów.
Najnowsza płyta Zucchero to „Chocabeck”. Longplay ukazał się jesienią 2010 roku i składa się z jedenastu kompozycji. Album znalazł się w mojej prywatnej płytotece i zachęcam do jego kupna każdego, kto szuka nastrojowej i refleksyjnej muzyki.
„Chocabeck” to muzyczna opowieść dedykowana czasom dzieciństwa Zucchero i młodości. W powrocie do przeszłości artysta odwołuje się do prostych wartości i zanikającej ludzkiej solidarności i postanawia o nich przypomnieć.
Zagadkowy tytuł płyty „Chocabeck” wziął się od słowa z dialektu Emilia Reggio, gdzie urodził się artysta.
To słowo oznaczało dźwięk wydawany przez kłapiący dzióbek ptaszka, który nie ma co jeść. Kiedy w dzieciństwie Zucchero pytał ojca czy jest coś dobrego do zjedzenia, ojciec odpowiadał mu, że niedługo dostanie chocabeck, zamiast mówić o pustej spiżarce, wolał żartować i karmić dziecko nadzieją, które długo myślało, że chocabeck to czekoladowe ciasteczko.
W tytułowej piosence Zucchero śpiewa, że dziś ma wszystko, brakuje mu tylko chocabeci czyli nadziei, poczucia wspólnoty i miłości. Marzy o świecie, w którym ludzie o różnej zasobności portfela, innych poglądach i wyznaniach żyją razem i się szanują. Z nostalgią wspomina niedziele z aurą rodzinnego stołu, dźwiękami kościelnego dzwonu i organami na mszy.
W piosence „Soldati nella mia citta” wspomina o partyzantach wychodzących w czasie wojny z wioski na bój, o których opowiadano w jego rodzinie walczącej z faszystami. Chce wierzyć, że zło z tamtych czasów nie powtórzy się już nigdy więcej.
Chociaż Zucchero sam pisze teksty do swoich kompozycji muzycznych, to tym razem do współpracy zaprosił znaczące postacie z muzycznego show biznesu. Tekst do piosenki „Someone Else’s Tears” napisał Bono. Gościnnie wokalnie na płycie udziela się również Brian Wilson. Do utworu „God Bless The Child” angielskie słowa napisał Roland Orzabal z Tears For Fears.
Mnie wpadła w ucho utwór „E un peccato morir”, do którego posłuchania i was zapraszam!



Najnowsze komentarze