Zachwycają urodą, uwodzą, roztaczają czar, rozkochują w sobie wielkich reżyserów i pięknych amantów, są podziwiane przez tysiące kobiet na całym świecie. Wielkie damy włoskiego kina znamy wszyscy. Nazwiska takich aktorek jak Sophia Loren, Monica Bellucci, Gina Lollobrigida czy Claudia Cardinale nawet w naszej zimnej Polsce budziły i budzą gorący zachwyt.
Jednak włoskie kino, szczególnie lat 50-tych i 60-tych, pełne jest także innych, aktorskich diamentów.
Dziś opowiem o jednej z nich, zaczynając tym samym serię spotkań z aktorkami włoskimi drugiej połowy XX wieku.
ANNA MAGNANI – diwa poza schematami
W „Rzymie” Felliniego jest scena, w której widzimy kobietę, wracającą do swojego mieszkania na Zatybrzu, jest późny wieczór, w tle słychać głos Felliniego:
„To rzymska aktorka, która mogłaby być także symbolem tego miasta, wilczyca i westalka…”
Kobieta uśmiecha się i odpowiada: „Federi, idź już lepiej spać!”
On nie daje za wygraną: „Czy mogę zadać ci jedno pytanie?” Ona: „Nie, nie ufam ci. Buonanotte!” I zamyka za sobą drzwi. Rok później umiera.
W scenie tej wystąpiła jedna z najbardziej charakterystycznych i charyzmatycznych aktorek włoskich – Anna Magnani.

„Najlepsza aktorka na świecie” – określił ją magazyn „Time”, „boska Anna” mawiała o niej Marilyn Monroe. Sama siebie natomiast nazywała koniem, któremu nie zakłada się uprzęży.
Magnani urodziła się 7 marca 1908 roku, była córką Rzymianki i Kalabryjczyka, którego nigdy nie poznała. Uczęszczała do szkoły aktorskiej Eleonory Duse, występowała w wielu spektaklach z Totò.
Po serii filmów, w których grała sprzątaczki i piosenkarki, zdobywa w końcu, w 1946 roku światową sławę dzięki filmowi „Rzym, miasto otwarte”, który jest swego rodzaju manifestem neorealizmu.
Ludzie byli oczarowani jej talentem aktorskim, w scenie, w której krzycząc biegnie za niemiecką ciężarówką wiozącą jej męża, na koniec zostaje zamordowana przez nazistów.
Za rolę dostaje cenioną nagrodę Nastro d’Azzurro.
Drugą otrzyma za film „L’onorevole” Angelina, a kolejną za „L’amore” R. Rosselliniego (gra u boku F. Felliniego).
„Zostałam aktorką, ponieważ czułam ogromną potrzebę bycia kochaną”– powie.

W filmach „Rzym, miasto otwarte” Roberto Rosselliniego, który uczynił z niej ikonę neorealizmu, czy „Mamma Roma” grała proste kobiety, tworzyła bohaterki walczące z ciężką rzeczywistością o godną codzienność.
W 1956 roku, jako pierwsza włoska aktorka otrzymała Oscara, którego jednak nie odebrała osobiście, decydując, że na czas wielkiej gali zostanie w Rzymie, w swoim domu. Jej syn Luca wspomina: „Nie cierpiała samolotów. Za każdym razem przed lotem spisywała testament”.
Miała jednak istotny epizod amerykański, w czasie którego scenariusze pisał dla niej sam Tennessee Williams, i choć nie znała ani słowa po angielsku grała u boku m.in. Marlona Brando.
Ciężko zniosła koniec romansu z Rossellinim, który, po wielu latach burzliwej miłości, zostawił ją dla szwedzkiej aktorki Ingrid Bergman. W 1950 roku w furii powstanie film „Vulcano”, który jest odpowiedzią na „Stromboli”, film nakręcony przez Rosselliniego dla nowej partnerki. Żaden z nich nie odniesie sukcesu.
„Nannarella” była diwą zupełnie inną: ekspresywna, porywcza, nieprzewidywalna, pełna emocji i wybuchowa, o głębokim, przeszywającym spojrzeniu. Była pięknością nie dającą się zamknąć w jakichkolwiek ramach i schematach.

Kilka dni po jej przyjeździe do Ameryki, gazety pisały, że w porównaniu z nią tamtejsze diwy są woskowymi manekinami. Marylin Monroe opisała Annę jako „boską, po prostu boską”. We Włoszech natomiast stała się twarzą neorealizmu, kobietą silną i walczącą do końca z przeciwnościami losu.
Grała także u Pier Paolo Pasoliniego.
Jednak z nadejściem nowego typu pięknej diwy, takiej jak Sophia Loren, moda na Magnani przeminęła.
Coraz bardziej wycofując się z życia społecznego i kinematograficznego mawiała: „Nie bardzo rozumiem się z ludźmi, na zabawach wolę samotność: do wypełnienia wieczoru wystarczają mi dwa koty bawiące się na dywanie”.

fot. hrafnadreym.blogspot.com, cineclandestino.it, foodartmusiclife.blogspot.com



Wielka aktorka, niezwykła osobowość. Fellini powiedział o niej, że była „aktorką niepowtarzalną i zazwyczaj ważniejszą od tego, co robiła – z wyjątkiem Rzymu, miasta otwartego”. Wspomina również, że epizod z łazienką z „Nocy Cabirii” napisał dla Magnani, a nie dla Masiny, ale kiedy razem z Rossellinim przedstawiali Magnani zarys sceny wywiązała się sprzeczka i ostatecznie do współpracy nie doszło.
Tak, Magnani miała wybuchowy charakter, sprzeczka z Fellinim więc jak najbardziej prawdopodobna:) pozdrawiam