Rewolucja na styku kobiety i literatura sprawiła, że kondycja pisarek w XX wieku uległa polepszeniu, a dziś kobiety bez kompleksów sięgają po pióro. Myślę, że nie da się mówić o włoskiej literaturze kobiecej jako o jednym tworze, choć można by silić się na znalezienie wspólnych tematów, doświadczeń. Mówi się też o tym, że literatura kobieca charakteryzuje się tym, że autorka jest tożsama ze swoim dziełem, co więcej „pisze poprzez ciało”.
Obecnie autorki włoskie często biorą udział w spotkaniach poświęconych kondycji literatury kobiecej. Przykładem może być seminarium Scrittrici oggi, które odbyło się w lutym w Genui. W spotkaniu wzięły udział takie współczesne włoskie pisarki jak Melania G. Mazzucco, Rosetta Loy czy Margherita Oggero, a wśród innych, niemniej istotne są: Marta Morazzoni, Paola Capriolo, Dacia Maraini, Margaret Mazzantini i Elisabetta Rasy.
Dziś krótko opowiem tylko o trzech z nich, mając nadzieję, że w bliskiej przyszłości uda mi się powiększyć analizę także o inne autorki.

Pierwsza książka Paoli Capriolo La grande Eulalia – zbiór czterech krótkich historii osnutych w magicznej, bajkowej scenerii, została opublikowana w 1988 roku i szybko zauważona przez krytykę, która zachwyciła się charakterystyczną teatralnością, sztucznością, symbolicznością i dekadentyzmem.
Capriolo opublikowała między innymi: Il nocchiero (1989), Il doppio regno (1991), Vissi d’amore (1992), La spettatrice (1995), L’uomo di carattere (1996).
Fikcja Capriolo eksploruje między innymi kwestie filozoficzne i metafizyczne, takie jak postrzeganie rzeczywistości, tożsamości i zmienności znaczenia, omawia także tematy religijne. Pisarka opisuje problemy współczesnego społeczeństwo kreując charakterystyczny dla siebie świat oniryczny – teatr luster pełen metafor i pytań, na które ciężko znaleźć odpowiedź.
Marta Morazzoni, która dokładnie rok temu, w marcu, gościła w Polsce opowiadając, jak ważne twórczo jest dla niej nie tylko pisarstwo ale także praca licealnej nauczycielki literatury, jest kolejną ze współczesnego panteonu pisarek włoskich.
Tematem jej powieści są miejsca zupełnie nie związane z Włochami, fascynacje jej sięgają bowiem Europy Północnej, pisze o Norwegii czy Anglii, XVII-wiecznej Holandii. Preferuje kraje Północy, bo jak sama przyznaje w wywiadach „tęsknota za słońcem zachwyca mnie bardziej niż samo słońce”.
Zadebiutowała w 1986 roku zbiorem opowiadań La ragazza col turbante, potem były L’invenzione della verità (1988), L’Estaurio (1996), Una lezione di stile (2000), Un incontro inatteso per il consigliere Goethe (2005).
Często wskazuje się na jedną, główną cechę jej powieści – okrucieństwo charakterystyczne dla relacji bohaterów. Punktem wyjścia jest dla niej jeden obraz, fotografia. Wychodzi od szczegółu, by opisać dezorientującą rzeczywistość. Także tu brakuje prostej odpowiedzi czy rozwiązania, choć czuć w jej prozie oddech niewygodnej, odczarowanej prawdy.
Melania G. Mazzucco jest autorką sześciu powieści, które zostały przetłumaczone na 22 języki: Il bacio della Medusa (1996, wygrało Premio Strega), La camera di Baltus (1998), Lei così amata [Tak ukochana] (Rizzoli 2000), Vita [Vita] (2003, wygrało Premio Strega), Un giorno perfetto [Taki piękny dzień] (2005), na podstawie którego powstał film w reżyserii Ferzana Ozpeteka (znanego polskiemu widzowi z obrazu Mine vaganti: o miłości i makaronach) o tym samym tytule, i La lunga attesa dell’angelo (2008).
Tematyką są najczęściej historie kobiet, a książki jej są momentami bardzo osobiste, traktują o poszukiwaniu tożsamości czy wręcz budowaniu jej.
Często spotykam się z przekonaniem, że literatura kobieca jest grubym murem oddzielona od tej dobrej, kanonicznej. Myślę jednak, że teoretycznym błędem i wręcz naiwnością jest redukowanie literatury do terminów płciowych. Jak widać, literatura pisana przez kobiety ma charakter bardzo hybrydalny, jest różna tak jak różne są kobiety, odczuwające w odmienny sposób te same doświadczenia, wywodzące się z różnych kręgów kulturowych, klas społecznych, narodowości, religii czy ras, wykształcone przez inne szkoły.
Obraz współczesnej włoskiej literatury kobiecej pokazuje natomiast, że autorki starają się walczyć z zastanymi mitami i zakorzenionym, schizofrenicznym rozpadem obrazu kobiety na ducha (czarownica), duszę (święta) i ciało (nierządnica), a także podbudowują kondycję literatury włoskiej w ogóle – w 2011 roku zdobyły najwięcej nagród i wyróżnień literackich.
Myślę, że literaturę w ogóle należy dzielić jedynie na tę dobrą i złą.
Foto: archiwum prywatne autorki.
Polskie tytuły w nawiasach kwadratowych oznaczają, że książka ukazała się na rynku polskim.



Najnowsze komentarze