Zaczytuje się komiksami, wśród pasjonujących go postaci jednym tchem wymienia św. Tomasza z Akwinu i Jamesa Bonda, a w urodzinowym wywiadzie przyznał, że tworzy książki na najbliższe dwa tysiąclecia. Jeden z najwybitniejszych europejskich intelektualistów świętuje 80 urodziny.

fot. www.pl.wikipedia.org
Pochodzi z Piemontu, a dokładnie z miejscowości Alessandria. Studiował filozofię na turyńskim uniwersytecie (wbrew namowom ojca, który sugerował prawo) i zapewne dałby się w pełni pochłonąć życiu akademickiemu, gdyby w latach 50. nie wygrał organizowanego przez RAI konkursu młodych talentów. Wprawdzie nie został gwiazdą mediów, ale telewizyjne doświadczenie rozbudziło w nim zamiłowanie do badań nad kulturą masową. Sam definiuje siebie jako „naukowca, który w weekendy pisze książki zamiast grać w golfa”.
Wśród niewątpliwie imponującej spuścizny literackiej Umberto Eco dwie pozycje mają szczególne znaczenie. Pierwsza z nich to rozprawa naukowa „Dzieło otwarte”, która uczyniła z niego poważanego naukowca.
Druga to „Imię róży”, kryminał o niewyjaśnionych zbrodniach w średniowiecznym klasztorze, który zapewnił mu miejsce wśród najpoczytniejszych europejskich pisarzy.
Sukces powieści zaskoczył samego Eco – początkowo planował wydanie książki w niszowym wydawnictwie w nakładzie 3 tysięcy egzemplarzy, ale ostatecznie zaoferował rękopis macierzystemu Bompani (gdzie przez blisko 20 lat był redaktorem), a tam niemal od ręki wypłacono mu zaliczkę za 30 tysięcy egzemplarzy. Ostatecznie „Imię róży” rozeszło się na całym świecie w imponującym 30-milionowym nakładzie, a przełożono je na ponad 40 języków.
Sam Eco uważa, że miał po prostu szczęście: „Jest przepis na szarlotkę, więc wszyscy potrafią zrobić szarlotkę. A ponieważ prawie nikt nie potrafi napisać bestselleru, więc pewnie nie ma na niego przepisu. Ja też go nie mam” – przyznaje skromnie.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że kolejne pozycje wydawnicze tylko potwierdzają kunszt pisarski Włocha. Choć dotychczas żadna powieść nie powtórzyła gigantycznego sukcesu „Imienia róży”, uznanie krytyków zyskiwały kolejno „Wahadło Foucaulta”, „Baudolino” i „Tajemniczy płomień królowej Loany”, a z rozpraw naukowych – imponujący dyptyk „Historia brzydoty” i „Historia piękna”.
Z okazji urodzin pisarza jego miłośnicy mogą sięgnąć po najnowszą powieść „Cmentarz w Pradze” lub, wedle uznania, po okolicznościowe wydanie „Imienia róży”.

Choć powieści autorstwa Umberto Eco są niezwykle poczytne w pierwszej kolejności zajmuje go aktywność naukowa. W polu jego zainteresowań pozostają semiotyka, lingwistyka i mediewistyka. Jako badacza interesują go media, ale prywatnie od nowinek technologicznych trzyma się z daleka: „Mój 11-letni wnuczek na facebooku chwali się, że podoba mu się jakaś koleżanka. (…) Dla mnie jest nie do pomyślenia, żeby pisać o swoich uczuciach na facebooku. To pewnie znaczy tylko tyle, że jestem bardzo stary”. Jednocześnie przyznaje, że bez internetu nie zdołałby odtworzyć kolekcji znaczków, które kolekcjonował jako dziecko.

Eco daleki jest od zdystansowanej postawy wobec bieżących kwestii społecznych i politycznych – premiera Włoch Silvio Berlusconiego porównał do Adolfa Hitlera i zapowiedział, że jeśli ten ponownie wygra wybory opuści Włochy (ostatecznie słowa nie dotrzymał). Na celowniku Watykanu znalazł się z kolei za stwierdzenie, że Benedykt XVI nie jest „ani wielkim filozofem, ani wielkim teologiem”.
Nieprzerwanie od lat jest wymieniany wśród murowanych kandydatów do literackiej Nagrody Nobla, ale jak dotąd Akademia Szwedzka nie przyznała mu tego zaszczytnego wyróżnienia. Dzięki wieloletniej aktywności naukowej może się za to poszczycić kilkudziesięcioma doktoratami honoris causa, jakimi uhonorowały go uniwersytety z całego świata oraz opinią jednego z najwybitniejszych umysłów swoich czasów.

Samego jubilata radosny zamęt związany z obchodami jego 80 urodzin zapewne ominie – Umberto Eco od lat spędza urodziny otoczony najbliższymi w murach należącego do niego klasztoru Monte Cerignone.



Najnowsze komentarze