On, ona i on (Le fate Ignoranti) jest trzecim filmem Ferzana Ozpeteka – włoskiego reżysera o tureckim pochodzeniu. Ozpetek na stałe mieszka i tworzy we Włoszech. Jego filmy, m.in. Hamam. Łaźnia turecka (Il bagnio turco), Okna (La finestre di fronte), Święte serce (Cuore sacro) czy tegoroczny Mine Vaganti. O miłości i makaronach, w ostatniej dekadzie zdobyły bardzo duże uznanie zarówno krytyki jak i publiczności.
Temat śmierci, choroby, samotności i wyobcowania jest bardzo charakterystyczny dla filmów Ozpeteka. Tych motywów nie brakuje także w On, ona i on, ale w tym filmie mówi się przede wszystkim o miłości. Miłości kontrowersyjnej. Przez jednych potępianej. Przez innych uważanej za piękną i głęboką, bo nieznającą uprzedzeń.
Antonia (Margherita Buy) jest lekarzem specjalizującym się w badaniach nad AIDS, ma piękny dom i cudownego męża. Są parą po trzydziestce, sprawiającą wrażenie małżeństwa prawie idealnego: wciąż się kochają, mają przyjaciół i pieniądze.
Spokojne i szczęśliwe życie Antonii zostaje gwałtownie rozbite, kiedy jej mąż ginie potrącony przez samochód.
Po nagłej śmierci męża kobieta popada w silną depresję. Pewnego dnia przeglądając rzeczy zmarłego Massimo, pozostawione w jego biurze, znajduje obraz z dedykacja. Staje się dla niej jasne, że jej mąż miał kochankę.
Dzięki różnym śladom i wskazówkom udaje jej się odnaleźć nazwisko rywalki. Poszukiwania doprowadzają ją w końcu do mieszkania. Kiedy dzwoni do drzwi otwiera jej … mężczyzna. Rzeczywistość okazuje się zatem daleka od jej podejrzeń, jej mąż od kilku lat spotykał się z Michele (Stefano Accorsi) młodym pracownikiem fabryki. Odkrywa, że mąż miał nie tylko kochanka, ale też inny świat – społeczność homoseksualistów, nimfomanów, transwestytów i innych niemogących odnaleźć się w rzeczywistości osób, wśród których nie brakowało także chorego na AIDS.
„Mój mąż nie miał tylko kochanka, ale miał kompletny świat” mówi Antonia.
Ta podejrzana społeczność, skupiona w jednej z rzymskich dzielnic Testaccio, była drugą rodziną jej męża, w której znalazł ciepło, zrozumienie i miłość. Ale także Antonia, choć z początku zszokowana i zdystansowana, zaczyna integrować się z tą grupą i zaprzyjaźniać się z nią każdego dnia coraz bardziej. Odkrywa, że to nie jest getto, ale społeczność, która chce żyć w zgodzie z własnymi pragnieniami i potrzebami . W końcu sama staje się częścią tej grupy, w której żyją kobiety i mężczyźni bez podziałów na preferencje seksualne, wiek, pochodzenie, rasę czy status społeczny.
Szczególna więź wywiązuje się pomiędzy Antonią i Michele. Żartują, kłócą się, oskarżają i przytulają, śmieją i płaczą. Ich relacja to coś pomiędzy zazdrością a zauroczeniem, potęgowanym przez wciąż obecne wspomnienie ich wspólnej miłości – Massimo. Poprzez kontakt ze społecznością homoseksualistów i w konfrontacji z obrazem zmarłego męża Antonia dojrzewa wewnętrznie i wyzwala się ze schematów i stereotypów, ale co więcej powoli wyzwala się także z bólu i żałoby.
Film, który kończy się obrazami rzymskiej parady gejów, stawia widzów przed problemem starym, ale ciągle aktualnym: konfrontacji pomiędzy normalnością a różnorodnością i problemem akceptacji. Jakie są granice wierności samemu sobie, a wierności normom społecznym?
Nie jest łatwo ocenić taki film jak On, ona i on (Le fate ignoranti). Trzeba bowiem docenić intencje reżysera, który ma odwagę mówić o homoseksualizmie i AIDS. Nie można jednak nie zauważyć banalizacji tematu i wielu uproszczeń. Świat heteroseksualny przedstawiony zostaje bowiem jako fałszywy i skorumpowany, podczas gdy ten homoseksualny jako wyspa szczęścia i solidarności. Rażą także sztuczne, momentami wręcz groteskowe dialogi.
Nie ma jednak wątpliwości, że film Ferzana Ozpeteka jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji.



Najnowsze komentarze