Gianni Versace, nieśmiały chłopiec wychowany w tradycyjnej, włoskiej rodzinie, w ekspresowym tempie przebył drogę z południa Włoch na światowe salony.
Zakochany w życiu i sztuce, tworzył projekty, które zrewolucjonizowały świat mody i sprawiły, że znaczek „made in Italy” nabrał zupełnie nowego znaczenia, stając się synonimem doskonałej jakości i niepowtarzalnego stylu.
Projektów Versace nie można pomylić z żadnymi innymi. Doskonałe krawiectwo, perfekcyjne wykończenie strojów, które podkreślają atuty sylwetki i tuszują to, co zatuszować trzeba, doskonale wyważona mieszanka zmysłowości i wulgarności – to cechy, które wyróżniają kolekcje Versacego. To właśnie dzięki nim gwiazdy pokochały ubrania sygnowane nazwiskiem kalabryjskiego projektanta, a on sam stał się niekwestionowanym królem włoskiej – i nie tylko – mody.
Bajka, którą wedle jego określenia było jego życie, zaczęła się na głębokim południu Włoch, gdzie mały Gianni spędzał całe dnie pomagając matce, która była krawcową, w jej sklepie.
Szmaciane lalki
Szycie było jego pasją od najmłodszych lat. Było też powodem, dla którego ojciec Gianniego, przywiązany do tradycji, pragnący dla syna męskiego zawodu, podejrzliwie patrzył na zajęcie syna. Gianni przyglądał się matce przy pracy i sam zaczął szyć – początkowo szmaciane lalki, a krótko potem – sukienki. Prawdopodobnie już wtedy postanowił, że projektowanie i szycie będą nie tylko jego hobby, ale sposobem na życie.
Made in Milano
Na początku lat 70-tych Gianni Versace, mając już pewne sukcesy jako projektant (dużym powodzeniem cieszyły się projektowane przez niego ubrania, które matka sprzedawała w swoim sklepie), przybył do Mediolanu, który w owym czasie stawał się stolicą mody. To właśnie tutaj pracował Georgio Armani, tutaj miał swoje atelier Gianfranco Ferre.
Wkrótce do grupy młodych, obiecujących projektantów dołączył Versace, który w 1978 roku otworzył w Mediolanie swój pierwszy butik i wypuścił pierwsza pełną kolekcję, którą sygnował własnym nazwiskiem. Od tamtej pory po jednym sukcesie następował kolejny – każda kolekcja wzbudzała ogromne zainteresowanie mediów, które Gianni doskonale potrafił podtrzymywać, wykorzystując do promowania marki swoje znajomości z ludźmi z pierwszych stron gazet.
Najważniejsza jest rodzina
Wkrótce dom mody Versace nie tylko szył ekskluzywne ubrania, ale także zajął się projektowaniem biżuterii, perfum i akcesoriów do wyposażenia wnętrz.
W latach 80-tych, kiedy firma wypuściła na rynek akcesoria, perfumy i biżuterię sygnowane nazwiskiem projektanta, dom mody przekształcił się w prawdziwe imperium, stając się synonimem luksusu i kosztownego gustu.
Villa Versace, Miami Beach fot. flickr.com (pattoncito)
Filarem, na którym opierała się i opiera do dziś firma, była rodzina, o której Gianni często i zawsze ciepło, nieraz nawet idealizując swoje dzieciństwo, mówił w wywiadach.
Santo, brat Gianniego, zajmował się finansami firmy – to właśnie dzięki jego błyskotliwej strategii zarządzania i inwestowania w nieruchomości firma przynosiła ogromne dochody. Zaś Donatella, ukochana siostra projektanta, była dla niego nieustającym źródłem inspiracji. To właśnie ona stoi za sukcesem linii Versus i Instant, przeznaczonych dla masowego odbiorcy. Dobitnie o więzi, jaka łączyła Gianniego z rodziną, świadczy fakt, że połowę swojego imperium zapisał córce Donatelli, Allegrze.
Puls rynku
Nawet ci, do których nie przemawia ostentacyjny styl Versace, przyznają, że projektant nie miał sobie równych, jeśli chodzi nie tylko o umiejętności krawieckie, ale także o wyczucie potrzeb rynku. Połączenie zmysłowości z barokowym nieraz bogactwem, szlachetnych tkanin z materiałami, których przed nim nikt nie używał sprawiły, że jego projekty idealnie trafiały w gusta ludzi, którzy nie tylko chcieli dobrze wyglądać, ale jednocześnie manifestować wyglądem swój społeczny status. To klucz powodzenia marketingowego imperium Versace. Trafna diagnoza tego, czego chcieli jego klienci. Bardzo atrakcyjnie opakowana.
Madonna w kampanii reklamowej Versace fot. flickr.com (sara.b)
Głowa Meduzy i uliczne inspiracje
Versace kochał sztukę, i to właśnie z niej czerpał inspiracje do swoich projektów. W jego ogromne bibliotece znajdowały się tysiące książek i albumu poświęconych sztuce. Nieprzypadkowo logo firmy to głowa mitycznej Meduzy – to hołd złożony przez Versacego jego umiłowanej mitologii.
Ogromny wpływ na jego projekty miało także jego pochodzenie – południe Włoch, z jego nasyconymi kolorami, umiłowaniem i radością życia. To baza, z której czerpał pełnymi garściami, co doskonale widać w niemal każdym z jego projektów.
fot. flickr.com (tinkiak)
Jednak inspirację włoski mistrz czerpał nie tylko ze skarbca światowej sztuki – podpatrywał ulicę, a swoje obserwacje tłumaczył na język mody, tworząc fantastyczne kreacje, jak te z jesienno-zimowej kolekcji z 1992/3, kiedy pokazał światu ubrania wyraźnie inspirowane otoczonym tabu światem sado-maso. Wtedy ostatecznie pokazał, że nie ma granicy, której nie potrafiłby przekroczyć. Choć były takie, których przekraczać nie chciał.
Tragiczny finał
Jego życie, którego tak wielu mu zazdrościło, zostało brutalnie przerwane 15 lipca 1997 roku, kiedy Versace został zastrzelony przez seryjnego mordercę Andrew Cunanana. Jego tragiczną śmierć opłakiwała nie tylko zrozpaczona rodzina, ale także cały świat mody i przyjaciele projektanta, wśród których było wiele osób z pierwszych stron gazet. Jego projekty żyją do dziś, a jego pracę kontynuuje rodzina.







Najnowsze komentarze