Zawsze interesował mnie stosunek artysty do swojego miasta. Czy był to Claudio Magris i jego Triest, Orhan Pamuk i Stambuł czy Woody Allen lub choćby filmowa Carrie Bradshaw i ich Nowy Jork.
U Erri de Luki odczuwanie Neapolu jest szczególnie interesujące – gorzkie i surowe.
fot. flickr.com (Simone Celestino), poniżej: fot. flickr.com (CorscriDajeTutti![CristianoCorsini])
Erri de Luca, neapolitański pisarz od 18. roku życia mieszkający w Rzymie, mawia: Vengo a Napoli senza il verbo tornare – przyjeżdżam do Neapolu, ale nigdy tam nie wracam.
Od tego zdania i od jego interpretacji, także metaforycznych, należy wyjść, aby zrozumieć dzisiejszy i wczorajszy Neapol Erri de Luca, który opisuje to miasto z perspektywy ciągłych do niego przyjazdów, powrotów i wyjazdów. Mawia de Luca, że oderwał się od tego miasta, jak ząb odrywa się od dziąsła i niemożliwym jest, żeby powiązał go kiedykolwiek korzeń o sile tak mocnej jak wcześniej.
„Napòlide” jest książką pełną wspomnień ubranych we fragmenty związane z przeszłością De Luki – to jego most do miejsca urodzenia. Opisuje miasto, wspominając także znane osoby ze sceny świata neapolitańskiego: Totò, Eduardo de Filippo. Pisze o miejscach, między innymi o Molo w Mergellinie, o piłce nożnej, mieszaniu się sacrum z profanum, tak często obecnym w Neapolu. Porównuje miasto do dużego garnka, w którym jego mieszkańcy wrzuceni są niczym mięso.

Kto jednak raz opuści Neapol, będzie wiecznym napòlide, wiecznie powracającym, będzie odczuwał rodzaj tęsknoty przypominającą portugalską saudade.
Kto raz opuści Neapol – mawia de Luca, będzie już zawsze opuszczał, będzie skasowany, jak bilet, który zakupił w dniu wyjazdu.
De Luca nie tęskni za swoim miastem urodzenia, ale pisanie o nim pozwala mu odzyskać wspomnienia. Kiedy piszę o Neapolu, zmuszam go do istnienia – mówi. I za każdym razem wracam oszołomiony.
Dodam tylko, że Neapol jest dla pisarza kobietą, miastem – matką, która zawsze przyjmie w swoje ramiona.
Biografia de Luki także jest ciekawa. Pracował jako robotnik, magazynier na lotnisku i jako murarz. Podczas wojny w byłej Jugosławii uczestniczył w transporcie pomocy humanitarnej dla bośniackiej ludności. Sam nauczył się jidysz i hebrajskiego. Współpracował z włoskimi dziennikami: „Corriere della Sera”, „Manifesto”, „La Repubblica”.
Krytyka nie zawsze była łaskawa w stosunku do de Luki, zarzucano mu często kicz teologiczny. Ale jak mawiał Rafaele la Capria – ciężko być pisarzem włoskim, kiedy się pochodzi z Neapolu, ponieważ pisarz urodzony u stóp Wezuwiusza, bezustannie będzie musiał płacić dług swojemu miastu w postaci zapisanych stron. Dobry pisarz wie, że od miasta, w którym się urodził, nie da się uciec, ponieważ podąży za nim gdziekolwiek wyjedzie, a pisarz, także nieświadomie, będzie go już zawsze szukać.
ZAPROSZENIE
Spotkanie z pisarzem Erri De Lucą odbędzie się 6 czerwca 2011 roku w Warszawie, w Księgarni Traffic Club, ul. Bracka 25.
W spotkaniu udział weźmie prof. Hanna Serkowska (Wydział Italianistyki Uniwersytetu Warszawskiego), będzie można posłuchać fragmentów powieści „Montedidio” i „W imię matki” w interpretacji aktora Andrzeja Mastalerza.
Wydawnictwo W.A.B. w Warszawie wydało w 2009 r. powieści „Montedidio” (Feltrinelli, 2002) i „W imię Matki” (In nome della madre, 2006)
O powieści „Montedidio” pisaliśmy wcześniej tutaj.




Najnowsze komentarze