Kiedy jechała do Wenecji, była wobec niej pełna podejrzeń. Ale to się zmieniło, kiedy tylko wyszła z dworca kolejowego i spojrzała prosto w oczy kanałom, gondolom i uwodzicielskim rozbłyskom na wodzie. Bez oporu pozwoliła skraść sobie serce. Nie podejrzewała, że to dopiero początek zmian.
Urokowi Wenecji ulegają wszyscy i zazwyczaj na tym się kończy. Gdy minie czas pobytu, trzeba wrócić na dworzec Santa Lucia, po raz ostatni spojrzeć na weneckie kanały i wrócić do swojego świata. Niestety. Tymczasem urokowi Marleny niespodziewanie uległ pewien zagubiony wenecjanin. Oszołomiła go ta kobieta w długim białym płaszczu, przechodząca przez Plac św. Marka. Za pierwszym razem pozwolił jej odejść, ale gdy ponownie stanęła na jego drodze, zrobił wszystko, by ją powstrzymać przed kolejnym odejściem. I choć bardziej przypominał Petera Sellersa niż Casanovę, zatrzymał swoją ukochaną w tym magicznym mieście na wodzie.
To nie jest kolejna opowieść o miłości namiętnej, z której nie ma ucieczki, o porywach serca graniczących z szaleństwem. To historia dwojga niemłodych ludzi, którzy mimo wszelkich przeciwności postanowili być razem. Nie brak tu wątpliwości i niewesołych myśli, które przeplatają się z opowieściami o weneckiej kuchni i poznawaniu miejsca, które jeszcze niedawno przypominało bardziej pocztówkę niż prawdziwy świat. Bohaterka oswaja dom swojego ukochanego, wprowadza zmiany w jego życiu, a musi to czynić tak, by on się nie zorientował, by nie poczuł się osaczony, by nie odrzucił tej miłości. „Tysiąc dni w Wenecji” to historia dojrzałej miłości, która pewnie nie wydarzyłaby się, gdyby nie Wenecja. Bo co do tego, że miasto odegrało w niej ogromną rolę, nie ma najmniejszych wątpliwości.
Miłośnicy włoskiej kuchni odnajdą tu wiele smakowitych opisów. Kiedy zakochana kobieta gotuje dla swojego mężczyzny, czytelnik nie może pozostać obojętny. A ponieważ autorka naprawdę zna się na rzeczy, to i prezentowane potrawy wykraczają poza kanon turystyczny. Zapiekanka z porów, duszone polędwiczki cielęce z winogronami, śpiące śliwki czy lody cytrynowe z winem musującym to menu, którym można zdobyć uczucie niejednego mężczyzny, a to tylko część propozycji na miłosną ucztę.
Niestety, kiedy minęło tysiąc dni, nadszedł koniec pięknego związku dwojga zakochanych z Wenecją. Smutno się rozstawać z kapryśnym miastem, w którym nic nie jest oczywiste, ale przecież to nie koniec miłości Marleny i Fernanda. Zmieni się tylko miejsce. Lecz to już zupełnie inna historia. Historia, do której na pewno jeszcze wrócimy…



Najnowsze komentarze