To książka dla tych czytelniczek, które śnią o miłości wielkiej i porywającej. Drżeń serca i namiętnych spojrzeń we „Włoskich sekretach” nie brakuje, a ponieważ rzecz dzieje się pod Wezuwiuszem, wszystkie emocje sięgają tu górnych rejestrów i nic nie jest takie, jak się wydaje na początku.
Atrakcyjny spadek, którego absolutnie nikt się nie spodziewał, potrafi bardzo skutecznie podnieść ciśnienie i wprowadzić zamęt w życiu. Bohaterka tej opowieści, Miranda, dowiaduje się właśnie, że ukochana ciotka Agnes przekazała jej w testamencie dom w Sorrento. Nikt się tego nie spodziewał. Rodzice są zdumieni, siostra wściekła, a sama obdarowana wydaje się przytłoczona takim prezentem. Postanawia jednak pojechać do pięknego włoskiego miasteczka, obejrzeć dom i przygotować go do sprzedania.
Szybko okazuje się, że to, co z perspektywy Bostonu wydawało się oczywiste, we Włoszech nabiera zupełnie innego wymiaru. Każdy dzień oddala Mirandę od sprzedania domu o romantycznej nazwie Villa Rosa. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że komuś bardzo zależy na tym, by Miranda wróciła do swojego amerykańskiego życia, zostawiając wszystko tak, jak było.
Ale czy to możliwe? Czy kiedy poznało się cudowne, południowe Sorrento, można spokojnie wrócić do Bostonu i być tam szczęśliwą? Szczególnie że to właśnie we Włoszech pojawił się mężczyzna, który burzy krew w żyłach i sprawia, że życie nabiera zupełnie nowego smaku…
„Włoskie sekrety” to zgrabnie skomponowana opowieść, w której jest miłość i przyjaźń, kilka mrocznych tajemnic i niebezpieczeństw, piękne włoskie plenery i odrobina wiedzy na temat tego kraju. To Włochy widziane oczami młodej Amerykanki, dlatego mnóstwo tu egzaltacji, choć bez wątpienia piękno włoskiego Południa rzeczywiście sprzyja silnym emocjom. Tu naprawdę uczucia gęstnieją i to, co w chłodzie naszego klimatu wydaje się niestosowne czy nadmierne, tam realnieje i wiarygodnieje, wydając się czymś absolutnie naturalnym.
Autorka podąża za młodzieńczą, dość naiwną emocjonalnością swej bohaterki.
Stylistycznie książka ociera się momentami o pamiętnik nastolatki, ale dzięki temu czytelnik naprawdę patrzy na niebo nad Sorrento oczami Mirandy, czuje jej uniesienia i zachwyty, przemierza włoskie ścieżki w rytm kroków tej młodej, niedoświadczonej dziewczyny, która dopiero poznaje życie i wszystko jeszcze przed nią. A że na jej drodze stanął przystojny Włoch o mrocznym spojrzeniu i intrygującej przeszłości, to ta przyszłość może stać się znacznie bardziej włoska.



Najnowsze komentarze