Lorenzo Lotto urodził się w 1480r w Wenecji. Mało lubiany i nie zaakceptowany w Serenissimie malarz włoskiego renesansu. Swego rodzaju outsider i nonkonformista, którego życie upłynęło na ciągłych wędrówkach. Przebywał tam, gdzie znalazł zatrudnienie.
Wcześnie opuścił Wenecję i osiedlił się w pobliskim Treviso, gdzie prawdopodobnie przebywał wśród humanistów, którzy fascynowali się wiedzą tajemną, bardzo ówcześnie popularną. Stąd też w jego malarstwie spotkamy tak wiele alegorii i symboli ezoterycznych. Jego zaszyfrowane malarstwo wciąż stawia przed widzem niewyjaśnione zagadki, które zmuszają do zastanowienia i odgadnięcia intrygujących sygnałów.
Nie był typowym malarzem weneckim, jednak w jego malarstwie widać wpływy weneckich mistrzów. Lorenzo nie hołdował nowym trendom w malarstwie renesansowym propagowanym przez weneckich malarzy. Pełen zagadkowości i niepokoju, niejednoznaczny, a zarazem pełen wrażliwości i uczuciowości. Wspaniały portrecista, prześwietlający ludzką duszę. Malarz, który wczuwając się w osobowość modela, wyciąga na wierzch jego uczucia, napięcia i całą ludzką naturę, widać to np. na załączonym obrazie „Portret szlachcica w gabinecie”.
Ta głęboka wnikliwość psychologiczna nadaje jego obrazom wyjątkowy rys, szczerość
i wyrazistość. Po mistrzowsku wplatał w portrety detale martwej natury jak księgi, draperie, szkatuły, listy oraz elementy symboliczne jak lampka symbol życia, mądrości i poszukiwania prawdy lub jaszczurka symbol duszy poszukującej światła prawdy i wiary, czy też rozsypane płatki róży symbolizujące upływający czas.
Na obrazach Lorenzo ujawnia swoje specyficzne poczucie humoru. W swoich dziełach Lorenzo wprowadza wśród postaci spore poruszenie. Święci rozmawiają między sobą czy też może szepczą, niekiedy nikt z nich nie stoi spokojnie na obrazie, ktoś usilnie wbija wzrok w widza, ktoś się odwraca, a ktoś inny nie może przerwać dyskusji. Jak na obrazie poniżej Madonna z dzieciątkiem i świętymi.

Pełne swoistego uroku są obrazy Lorenzo, uderza z nich jednocześnie zwyczajność ludzkich zachowań i czar oddanych scen, postaci, kolorystyki i kunsztu malarskiego.
W latach 1508-09 Lorenzo wyjechał do Rzymu na wezwanie papieża Juliusza II, który jemu
i innym malarzom zlecił wykonanie dekoracji stanz apartamentów papieskich. Niestety jego dzieło nie zostało zaakceptowane i w konsekwencji jego freski zostały zniszczone, na jego miejscu Rafael namalował cztery epizody ze Starego Testamentu.
Po krótkim pobycie w Rzymie i podróżach po miastach Państwa Kościelnego Lorenzo osiadł na dłużej w Bergamo. Tam pracował dla zamożnych klientów – miejscowej arystokracji
i bogatego mieszczaństwa. Był to może najlepszy dla niego czas. Okres wielu zamówień, rozkwitu malarskiego i dobrych zarobków.
Kilkakrotnie próbował powrócić na stałe do Wenecji, niestety nigdy mu się to nie udało, a jego pobyty w rodzinnym mieście nie trwały zbyt długo. To dziwna i niespotykana rzecz, aby Wenecja nie pokochała swojego artysty. Ale może też artysta z poczuciem całkowitej odmienności i nie utożsamiał się z jej specyficzną duchowością i nie kochał swojej Serenissimy?

Lorenzo Lotto nigdy się nie wzbogacił. Nie osiągnął ani sukcesu materialnego, ani rozgłosu jako znakomity artysta, nigdy też nie został przyjęty w poczet gwiazd weneckiego renesansu. Zmarł pod koniec 1556r w klasztorze w Loreto, gdzie przebywał jako oblat przez ostatnie dwa lata swojego życia.
Lorenzo Lotto, dzisiaj powraca w zasłużonej sławie wielkiego i znaczącego malarza. Zachęcam do szczególnego przyjrzenia się jego estetyce i wrażliwości, tak różnej od współczesnych mu wenecjan. Życzę radości w poszukiwaniu i odgadywaniu jego tajemniczych sygnałów i symboli przedstawionych na obrazach, by nie zamknąć się jedynie w kręgu wielkich nazwisk renesansu włoskiego.
Reprodukcje obrazów Lorenzo Lotto pochodzą z Wikimedia Commons (http://commons.wikimedia.org/wiki/Lorenzo_Lotto).



Najnowsze komentarze