Wszystko zaczęło się od tego, że pewien żeglarz i pisarz przyjechał do Toskanii. Pozornie nic niezwykłego, ale jeśli dodamy, że człowiek ten był także producentem wina, a jego wizyta w Toskanii skończyła się zamieszkaniem w tym niezwykłym zakątku świata, rzecz nabiera rumieńców. Nie dziwi, że dość szybko pomyślał o posiadłości, na której mógłby założyć własną winnicę. Dziś Ferenc Máté, bo o nim mowa, tworzy cenione na całym świecie wina, które swą niezwykłość zawdzięczają toskańskiej ziemi.
Książka „Wzgórza Toskanii” opowiada o tym, jak doszło do podjęcia tej decyzji, a także o tym wszystkim, co działo się potem. Bo jeśli ktoś myśli, że wystarczy przyjechać do Toskanii, by wszystko potoczyło się gładko, to jest w błędzie. Tak naprawdę dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. A to nie można znaleźć właściwego domu, a to ceny interesujących posiadłości przyprawiają o ból głowy i do tego jeszcze uroczy, ale trudni do zrozumienia Włosi, których logiki nie sposób poznać do końca. Na szczęście Toskania łagodzi wszelkie niedogodności cudownymi widokami, niezwykłą atmosferą i fantastyczną kuchnią. Ulegają jej niemal wszyscy i jeśli tylko ktoś włada piórem, od razu siada do opisania swych wrażeń. Co sprawia, że wśród wielu książek warto wybrać właśnie „Wzgórza Toskanii” Ferenca Máté?
Najczęściej książki tego typu piszą kobiety. Są one zazwyczaj bardzo wrażliwe na zmysłowe doznawanie świata i chętnie nasycają swoje wspomnienia subtelnościami smaku czy zapachu, a także lirycznymi opisami emocji. Tym razem mamy do czynienia z męskim punktem widzenia. Może brakuje tu poetyckich zachwytów i kulinarnych uniesień, ale za to są doskonałe opisy Włoch i Włochów, żartobliwe komentarze i celne puenty. Jest lekki dystans wobec opisywanego świata, dzięki czemu poznajemy również mniej oczywiste oblicza Toskanii. Nie brak tu także miłości – do tego niezwykłego miejsca na ziemi i do pewnej niezwykłej kobiety. Ferenc Máté odkrywa świat u boku swojej żony, malarki Candace, która nie raz podtrzymuje go na duchu swoją niezmąconą wiarą w szczęśliwe rozwiązania, a czasami sama tego wsparcia potrzebuje, gdy jej ufność i optymizm nie wystarczają.
Wspólne odkrywanie Toskanii, spoglądanie na nią oczami kochającego mężczyzny rodzi emocje, których próżno szukać w wielu pozornie bardziej interesujących książkach. Tu nie ma zapierającej dech w piersiach akcji, ale jest autentyczna radość budowania przyszłości w świecie, który nie ma sobie równych na świecie. Warto przyjąć to na wiarę, w końcu pisze to podróżnik, który niejedno już w życiu widział. I wybrał Toskanię.



Najnowsze komentarze