W 1980 roku Fellini powiedział: “Penso che il cinema sia una donna” – Myślę, że kino jest kobietą.
Najśmielszy i najbardziej spektakularny obraz kobiety w kinie włoskim należy chyba przypisać Federico Felliniemu. Jego kobiety bywały przerysowane, często karykaturalne (był także rysownikiem), biuściaste i ogromne. Ale także piękne, miniaturowe i delikatne (jak choćby jego żona i aktorka Giulietta Masina).
Chciałabym się przyjrzeć bliżej wizji kobiet i ich roli w filmach Federico Felliniego.

Jedno jest pewne, jeśli przyjrzeć się filmom tego włoskiego reżysera, ujrzymy mężczyzn słabych (mimo powierzchownej brutalności), o kalekiej emocjonalności, zagubionych – jak Marcello w „La dolce vita” („Słodkie życie”): improwizujących, wspominających dzieciństwo, kochanki, żyjących w świecie, gdzie rzeczywistość miesza się z fantazją – jak w przypadku Guido w „8 i pół”. Kobiety natomiast są silne, mimo tego, że są ofiarami świata „uporządkowanego”, to one są ostoją, wiedzą coś, czego nie wie żaden mężczyzna.

Środowiska feministyczne atakowały często Felliniego za pokazywanie kobiet jako fantazji seksualnych. Myślę jednak, że byłoby to uszczupleniem i sprowadzeniem jego kina do banału. Komentując film „Miasto kobiet”, Fellini powiedział: „Kobieta jest tajemnicą nie tylko jako obiekt pożądania. Jest tajemnicą również w roli matki, żony, prostytutki w łóżku, damy, muzy, stręczycielki. Od zarania dziejów mężczyzna nakładał na twarz kobiety maski. Są to jego własne maski – tego, który patrzy”.
Dla niego teatr uwodzenia, fantazje erotyczne, sny i wyobraźnia były istotnym elementem kreacji. Kino jest przecież surrealistyczne, jest snem pięknym i pełnym tajemnic.

W czasach, kiedy Fellini tworzył swoje filmy (lata 50-te), we Włoszech istniały dwa stereotypowe, wyłączające się, dwubiegunowe obrazy kobiety. Jednym była matka i Madonna, drugim – prostytutka i kochanka. Fellini pokazywał i jedne i drugie: żony, monstrualne i boskie, brzydkie i piękne, wyuzdane i niepozorne, czy nadbrzeżne prostytutki (jak choćby Saraghina).
Kobiecość i Bóg, ciało i dusza, seksualne fantazje i religia - wszystko to łączyło się w obrazach Felliniego.
„Prostytutka jest prawdziwą matką Włochów – powiedział kiedyś – Wzrastaliśmy razem z mitem śródziemnomorskiej matki, ale ten mit nigdy nie został przetłumaczony na rzeczywistość.”
Ważne kobiety w życiu Felliniego to m.in. Anita Ekberg, która wystąpiła w „Słodkim życiu”, a tam w jednej z najbardziej znanych scen kina światowego: scenie kąpieli w fontannie di Trevi; czy Magali Noël – niezapomniana Gradiska z „Amarcordu”.
Jednak najważniejszą kobietą była jego żona Giulietta Masina, która wystąpiła w siedmiu jego filmach.
Bez Masiny nie byłoby Felliniego (przynajmniej nie w tej postaci, w której go znamy), a bez niego nie byłoby jej.

Małżeństwem byli przez 50 lat. To on ujrzał w niej spojrzenie zdziwionego klauna z „La Strady”, porównywał ją do karczocha i chaplinowskiego włóczęgi. Zagrała m. in. w „La stradzie” i „Nocach Cabirii”.
W filmach Felliniego powraca motyw męża niezdolnego do monogamii, zdradzającego swoją żonę. Burzliwa kłótnia odbywa się w scenie w„Słodkim życiu”:
Żona: Ty w ogóle nie potrafisz kochać. Jesteś zimnym egoistą bez serca. Uganiasz się za kobietami i wmawiasz sobie, że to miłość!
Marcello: To ja jestem przez ciebie nieszczęśliwy. Uwiesiłaś się mnie jak kamień. Odejdź, wynoś się raz na zawsze!
Żona wysiada.
Marcello: Dokąd idziesz? Wracaj!
Żona wsiada i mówi: Mam cię dość! Ty łajdaku, zobaczysz, jeszcze będziesz samotny jak pies! Nie rozumiesz, że znalazłeś w życiu to, co najważniejsze, kobietę, która cię naprawdę kocha? Ale ty wszystko musisz zepsuć. Nigdy nie zaznasz spokoju. Nigdy nie będziesz zadowolony…
Marcello: Mam dosyć twojej natrętnej, pełnej poświęcenia miłości. Nie chcę, nie potrzebuję! To nie miłość, to niewolnictwo. Chcę być sam. Wysiadaj!!!
Żona: Nie wysiądę! Zostanę przy tobie!
Żona: Ty bandyto, ty lumpie! Żebyś zdechł! Wracaj do swoich dziwek!
Marcello zostawia ją i odjeżdża.
Nad ranem wraca w to samo miejsce. Widzi żonę, jak idzie brzegiem szosy z bukietem polnych kwiatków. Daje jej znak ręką. Ona biegnie, wsiada do samochodu bez słowa. Rano objętych obudzi telefon.
Zdjęcia pochodzą ze strony www. cinemaitalia.com
Korzystałam z artykułu Tadeusza Sobolewskiego “Nakręcony ptak Casanovy”, Wysokie Obcasy 14 lipca 2007



Dodam, że FF był, zaryzykujmy to stwierdzenie, konserwatystą i kładł duży nacisk na niezafałszowany wdzięk kreowanych bohaterek. Miały być kobiece, ale tak „zwyczajnie”. Przy okazji dyskusji na temat kobiecyh mitologii, które stworzył wspomniał, że „nie pociągały mnie nigdy perwersyjne przejawy seksualności, wtajemniczona już w seks lolita wywowływała we mnie zawsze nieufność i brak zainteresowania, wydawało mi się, że mam wystarczająco dużo własnych utrapień”. Był też sceptyczny wobec nowego kanonu urody lansowanego w pismach modowych. Zapytany co sądzi o top modelkach odpowiedział: ” Na modelkach nie jestem nawet w stanie zatrzymać wzroku, wydają mi się wyłącznie tworem fotografa i stylisty, należą bardziej do ptaszarni niż do kategorii kobiecego uroku, ich ciała mieszają się z tkaninami i ze sobą nawzajem.”