Wanny tak duże, że można w nich pływać. Świeczniki wyrastające wprost z marmurowych stołów, z którymi stanowią całość. Kanapy i sofy tak miękkie, że zamiast na nich siedzieć, masz ochotę pieścić materiał, z którego są wykonane. Spiralne umywalki i wirujące między ścianami z pleksi płatki róż. Ponadto – stóg siana na ulicy w centrum miasta i drzewa na stacji metra podłączone do kroplówek. Oniryczna wizja szalonego designera? Nie. Mediolan w kwietniu 2010.
Zakończony właśnie, 49 już mediolański Tydzień Dizajnu to największa i najbardziej prestiżowa tego typu impreza na świecie. Jeśli jesteś w tej branży i nie ma cię w Mediolanie – lepiej, żebyś miał dobrą wymówkę.
Tu trzeba być. Liczby mówią same za siebie – ponad 2500 wystawców z całego świata. Ponad 200 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Ponad 300 tysięcy osób publiczności, architektów, projektantów i dziennikarzy, którzy przyjechali między innymi z Tokio, Dubaju, Nowego Jorku, Kapsztadu i Oslo po to, żeby uczestniczyć w tych designerskich bachanaliach. Hotele zabukowane były już kilka miesięcy naprzód. Od 14 do 19 kwietnia Mediolan i całe Włochy żyły Salone di Mobile i wszystkim tym, co działo się w mieście przy okazji targów. A działo się naprawdę dużo.
Pięć dni to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć wszystko co było wystawione w tej wyjątkowej hybrydzie salonu meblowego, wystawy i punktu sprzedaży najbardziej ekskluzywnych, nowoczesnych i odważnie zaprojektowanych mebli na świecie.
fot. www. flickr.com_rrnzoo
W podzielonej tematycznie Fiera Milano, gdzie między poszczególnymi sekcjami kursowały autobusy przewożące gości, można było zobaczyć: futurystyczne łazienki wanny i akcesoria o nieskazitelnych proporcjonalnych liniach (w sekcji Salone Internazionale del Bagno); kuchnie tak sterylne, że wydawałoby się, że nie można tam gotować, a które okazywały się – wbrew pozorom bardzo funkcjonalne (w sekcji Eurocucina) oraz propozycje kompletnego umeblowania salonów, sypialni czy garderoby (Salone Internazionale del Complemento d’Arredo).
fot. www. flickr.com_rrnzoo
Mahoń, plastik, drzewo sandałowe, metal, szkło – projektów i materiałów było tyle, ilu wystawców. Zarówno wielbiciele klasyki, jak i fani zupełnie zaskakujących projektów mogli znaleźć coś dla siebie. Jedni w tradycyjnych pawilonach ze znaczkiem „Made in Italy”, drudzy np. w japońskim pawilonie w części „Salone Satelite” poświęconej młodym designerom, gdzie jednym z projektów było krzesło w kształcie kawałka mozzarelli („mozarella chair”) czy wieszak na ubrania wykonany z nart. W tej części targów, w jednym z pawilonów zajętych przez młodych, kontestujących projektantów, można też było zobaczyć trzymetrowe, schodkowe krzesło. Wbrew pozorom nie tylko efektowne, ale także bardzo wygodne.
fot. www.flickr.com_ci polla, fabcom, China Blue
Jednak Mediolan w tym czasie to nie tylko meble. Oprócz samych targów w mieście ogarniętym szałem projektowania, zorganizowano w tym czasie zobaczyć mnóstwo wystaw, instalacji i performance, między innymi w sławnej z wyjątkowej obfitości tego rodzaju wydarzeń Zona Tortona. Co wieczór można tam było zobaczyć wystawy fotografii, sztuki współczesnej czy awangardowe teatry, krążąc po zatłoczonych ulicach w pośpiechu, w niewykonalnej próbie zobaczenia wszystkiego, co Mediolan oferuje mieszkańcom i turystom w czasie targów. Bo choć to wprawdzie niemożliwe to próbować warto.



Pomagan znajomym, wybierajacym sie do Mediolanu, w zbieraniu ciekawych materialów o tym miescie. Bardzo interesujacy jest artykul, ktory tu przeczytalam. Chcialabym spytac, czy moze w Mediolanie istnieje jakas stala ekspozycja po opisanej wystawie, czy tez wszystko juz zostalo zlikwidowane? A moze sa inne miejsca w tym miescie poswiecone dizajnerstwu? Znajomy, ktory sie tam wybiera ma zawodowo zwiazek z ta dziedzina, wiec warto by bylo cos znalezc dla niego do zobaczenia.