Wychowała się w Mantui w rodzinie zamożnego handlarza rękodziełem. Przygodę ze światem mody zaczęła w wieku 23 lat od posady „asystentki asystenta asystującego asystentce” w „Vogue Bambini”, którą rzuciła po trzech miesiącach. „Codziennie słyszałam, że jestem beztalenciem” – wspomina. Szczęścia spróbuje ponownie w piśmie dla kobiet „Lei”.
To moment przełomowy, skąd blisko już do „Vogue”, którego naczelną zostaje w 1988 roku. Błyskawicznie wciela w życie swoją wizję pisma i przemienia katalog mody w ekskluzywny magazyn. Jednocześnie nie ugina się pod presją tych, którzy „jej” „Vogue’a” oceniają jako zbyt kontrowersyjnego. „Reklamodawcy próbowali mi dyktować, jak powinnam wykonywać swoją pracę, ja jednak robiłam swoje wierząc, że jeśli wybieram źle, prędzej czy później albo mnie wyrzucą, albo sama odejdę”. Naczelną jest już 23 lata.
Franca Sozzani wychodzi z założenia, że skoro nie każdy czytelnik rozumie treść artykułu napisanego po włosku, powinny do niego przemawiać zdjęcia.
Jej intuicja do fotografów jest już legendarna. Podobno Stevena Meisela zakontraktowała po obejrzeniu zaledwie kilku zdjęć z jego portfolio. Amerykanin jest autorem wszystkich okładek „Vogue’a” zarządzanego przez Sozzani i jej „wspólnikiem zbrodni”: „Wybierając zdjęcia zawsze prędzej czy później któreś z nas ostentacyjnie wychodzi trzaskając drzwiami i wygrażając, że nie wróci nigdy więcej”.
Nie raz i nie dwa ich wspólne przedsięwzięcia szokowały. Po raz pierwszy Sozzani znalazła się na ustach całego świata dzięki „Black Issue” – edytorialowi w całości poświęconemu czarnym modelkom. Szerokim echem odbiło się wydanie magazynu z sesją interpretującą wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, sesja z modelami ucharakteryzowanymi na bezdomnych czy edytorial z modelkami plus-size.
Sozzani nie ugina się pod presją politycznej poprawności (dla magazynu „Visionaire” pozowała z oponą zamiast aureoli). Fabien Baron, inna legenda włoskiej prasy modowej, nazywa ją najzdolniejszym redaktorem, z jakim miał okazję pracować: „Jeśli przyjmiemy, że Anna Wintour jest Spielbergiem świata mody, Franca jest Almodóvarem”.

fot. to i powyżej: www. flickr.com (limpciano)
Bycie naczelną „Vogue Italia” to nie jedyne pola jej aktywności. Na portalu magazynu pisze bloga, który niekiedy wywołuje większe kontrowersje niż sam magazyn. Tak było gdy krytykowała zamiłowanie Włoszek do tandetnych błyskotek i ciężkiego makijażu, zarzucała modowym blogerom wtórność albo broniła Johna Galliano wyrzuconego z Diora za antysemicki wybryk. Wpisy wydano zresztą w formie książkowej pod tytułem „I capricci della moda”.
Włoski „Vogue” jak żadna inna edycja nastawiony jest na interakcję z czytelnikami – podczas „Vogue Experience” siedzibę redakcji odwiedziło kilkuset fanów magazynu. Z kolei w październiku na portalu pisma ruszył nowy kanał, gdzie publikowane będą teksty autorstwa czytelników, a w 10 Corso Como odbędzie się wernisaż laureatów organizowanego przez magazyn konkursu „Talents shooting”.

fot. www.facebook.com/10corsocomo; poniżej: fot. flickr.com (kekkoz)
Sozzani podkreśla, że jest w branży wystarczająco długo, by nabrać dystansu do świata mody: „Dostrzegam jego powierzchowność, to, jaki bywa zabawny”.
Choć kilkakrotnie pojawiła się jako gościnny juror w „America’s Next Top Model” sława i blichtr jej nie pociągają. „Jestem redaktorem, nie celebrytką” - podkreśla.
O życiu prywatnym wspomina niechętnie (chyba, że pytania dotyczą jej białego Westie o imieniu Lazlo, który jest już tak pulchny, że znajomi Franki sugerują liposukcję).
Wiadomo również, że w czasach studenckich (filozofia i literatura) była mężatką… przez całe trzy miesiące. Jej drugie małżeństwo trwało zresztą niewiele dłużej.
Jest siostrą Carli Sozzani – właścicielki cenionej mediolańskiej galerii sztuki i concept store 10 Corso Como. Obie uchodzą za najbardziej wpływowe kobiety w świecie włoskiej mody zaraz po Miucci Pradzie (z którą zresztą obie się przyjaźnią).
Z kolei syn Franki – Francesco Carrozzini – jest początkującym fotografem i reżyserem, który ma na swoim koncie m.in. dokument o polskiej grupie teatralnej „Wierszalin”.



Świetny artykuł! Dzięki!