Film trwa niewiele ponad sześć godzin.
Początkowo przygotowany na zamówienie telewizji, miał być tylko wyświetlany na włoskim kanale RAI. Zaprezentowany na Festiwalu w Cannes w 2003 roku wygrał w kategorii Nagroda Specjalna. Niedługo po tym sukcesie ukazał się w kinach, wyświetlany w dwóch trzygodzinnych częściach.
„La meglio gioventu” (The Best of Youth), bo o tym filmie mowa, został wybrany przez amerykańska edycję Newsweeka jednym z dziesięciu najważniejszych filmów ubiegłego dziesięciolecia.
Film Marco Tullio Giordana obrazuje blisko czterdzieści lat włoskiej historii, opowiedzianej jednak nie przez biernego reportera, ale przez pryzmat losów włoskiej rodziny Carati.
To „…historia rodzinna. (…) Z podobnego materiału w Ameryce stworzyliby musical. We Włoszech, ojczyźnie Verdiego nie mogło powstać nic innego jak melodramat” – napisał Fabio Ferzetti.
Jak na dobry melodramat przystało, film pokazuje nie tylko ewolucje zwyczajów, relacji rodzinnych i transformacje socjalne, ale przede wszystkim ukazuje nadzieje, pasje, błędy, lęki i pragnienia dwóch włoskich generacji.
Historia rodzinna ściśle splata się z historia kraju. Wszystkie wydarzenia historyczne, rozpoczynając od powodzi we Florencji w ‘66, poprzez protesty młodzieży w ’68, początki i rozwój terroryzmu, działalność Czerwonych Brygad, kryzys Fiata w początkach lat 80-tych, aż do zabójstw sędziów Falcone i Borsellino (zginęli w zamachach bombowych zorganizowanych przez mafię sycylijską), pokazane są z perspektywy bohaterów.
Poznajemy postaci, które mają odwagę coś zmienić, odwagę by choć trochę zaangażować się w zmianę teraźniejszości, po to by ulepszyć przyszłość. Ale są także i tacy, którzy pozostają na marginesie rozgrywających się wydarzeń, bo są zbyt zajęci przeżywaniem swoich drobnych i wielkich problemów codzienności, bądź szukaniem sensu życia.
Tytuł filmu „La meglio gioventu” (The Best of Youth) pochodzi z tomiku poezji Pierra Paolo Pasoliniego. Tym, co łączy bohaterów Giordana i Pasoliniego jest ciekawość życia i potrzeba poznawania świata.
Głównymi bohaterami filmu są dwaj bracia: Nikola (Luigi Lo Cascio) i Matteo (Alessio Boni). Ich życiorysy to dwie drogi zupełnie różne. Nikola jest psychiatrą, który pomimo rożnych problemów potrafi odnaleźć się w rzeczywistości społeczno-kulturowej ówczesnych lat. Matteo natomiast, porzuca studia humanistyczne i wstępuje do policji. Jego brak akceptacji dla samego siebie, niemożność odnalezienia sensu własnej egzystencji sprawiają, że jest on postacią prawdopodobnie najbardziej złożoną i najbardziej cierpiącą.
Dwóch braci i szereg bliskich im postaci: matka, żona, syn, przyjaciele, znajomi etc. postawieni przed małymi i poważnymi problemami, wyborami, cierpieniami, popełnionymi błędami, nadziejami i potrzebami muszą żyć, muszą podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje.
Długość filmu uzmysławia nam, że życie jest długie, że mamy czas na przemyślenia, na zmianę naszych zachowań i relacji lub też na radykalną zmianę naszego życia.
Film nie daje wyjaśnień, nie szuka przyczyn i motywów, unika uogólnień, po to, żeby zawsze relacjonować jednostkowe a tym samym prawdziwe myśli, przeżycia, niepokoje i nadzieje, bo to one tworzą Historię. Film nie moralizuje, ale subtelnie pokazuje, a tym samym uczy respektu dla osób chorych psychicznie i homoseksualistów, podkreśla konieczność walki z mafią, uczy szacunku dla młodych, którzy często podejmują niewłaściwe decyzje.
Aż do ostatnich scen zachwycają zdjęcia, fantastyczna gra aktorów, świetnie napisane dialogi.
Pod koniec ma się ochotę, żeby ten film się nie kończył, żeby jeszcze opowiadał, wzruszał, bawił. I okazuje się, że 366 minut, tak pasjonujących i angażujących to niewiele.



Najnowsze komentarze