„Rozmówki włoskie”. Bianki Rolando spojrzenie na włoskie malarstwo

Na księgarskich regałach znalazłam książkę Bianki Rolando „Rozmówki włoskie”. Sięgnęłam po nią zachęcona tytułem obiecującym włoską tematykę. Przerzucając kartki niewielkiej książki znalazłam kilkanaście ilustracji przedstawiających dzieła klasyki malarstwa włoskiego i chociaż były niekolorowe, małe i niewyraźne to one zdecydowały o moim wyborze.

Oczekiwałam, że książka przygotuje mnie do odbioru takich obrazów z kanonu włoskiego malarstwa, jak dzieła Mantegnia, Caravaggia, Tycjana, Leonarda da Vinci, Giotta. Nastawiłam się na trochę ciekawszą niż podręcznikową analizę dzieł, ukierunkowaną na szczegóły, które czynią dzieło oryginalnym i wyjątkowym, bo do takich zalicza się: „Martwy Chrystus” Andrea Montegni, „Spotkanie przy Złotej Bramie” (sceny z życia św. Joachima) Giotta di Bondone, „Bachus” Caravaggia, „Wygnanie z raju” Tommaso Masaccio, „Wenus z Urbino” Tycjana, „Orszak trzech króli” Benozzo Gozzoli, „Marta gani swoją siostrę Marię” Orazio Gentileschiego, „Bitwa pod San Romano III” Paolo Uccello, „Św. Hieronim” Leonarda da Vinci, „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci, „Ukrzyżowanie” Antonello da Messina.

Dwanaście szarych ilustracji otwiera kolejne rozdziały książki, o tytułach dość luźno albo wcale nie odwołujących się do dzieł malarskich. Bo, co może łączyć „Odkurzacz” (tytuł pierwszego rozdziału) z dziełem Andrea Montegni „Martwy Chrystus”, albo „Holownik” z dziełem Benozzo Gozzoli „Marta gani swoją siostrę Marię”?

Kto spodziewa się, że książka Bianki Rolando dostarczy przyjemnych przeżyć pod wpływem kontaktu z dziełem malarskim, ten będzie rozczarowany! Świat po przeczytaniu tej książki nie wydaje się lepszy i piękniejszy. Książki nie czyta się lekko i przyjemnie, a występujące postaci nie budzą sympatii, czasami drażnią i budzą odrazę. Tych, których dopadają wątpliwości egzystencjalne książka nie podnosi na duchu, zagubieni nie odnajdą w niej ładu i harmonii.

Siłą tej książki są ostre kontrasty. Estetyczne przeżycia wywołane odbiorem dzieł włoskich mistrzów pędzla, zestawiane są z odrażającymi i odpychającymi lub etycznie wieloznacznymi sytuacjami z życia. I tak na przykład freski Giotta autorka zestawia z medycznym spojrzeniem na zapłodnienie in vitro, obraz Mantegni „Martwy Chrystus” z pracą poławiaczy trupów, obraz „Bachus” Caravaggia z zatruciem nieświeżą kiełbasą w kanapkach.

Do podkreślenia brzydoty świata służy autorce dosadny i intensywny język, którego mocne akcenty odnajdujemy w tekście opowiadań. Blanka Rolando oprowadza po włoskich klimatach malarskich, ale w sposób daleki od akademickich analiz. Krótkie opowiadania to nie historie z happy endem, to luźne pogawędki wprowadzające w klimat Włoch, opowiadające o dziełach malarskich w sposób odmienny i zaskakujący. Środki wyrazu, którymi posługuje się autorka, działają na wyobraźnię czytelnika i poruszają emocjami w taki sposób, że przyzwyczajeni do infantylnego odbioru dzieł malarskich, zaczynamy czuć się uwolnieni od krępującego szacunku wobec dzieł sztuki, które przemawiają do nas emocjami nie zawsze estetycznie pożądanymi. Za sprawą ciekawie zastosowanej przez pisarkę techniki narracyjnej czas i przestrzeń mieszają się ze sobą, współczesność przeplata się z przeszłością.

Książkę dopełniają czarno-białe grafiki autorki, tzw. italiki, będące wariacjami na temat miejsc wiążących się z opowiadaniami. Ich bazę stanowią fotografie miejsc i obiektów we Włoszech, które przykuły uwagę autorki. Niefiguralne kształty grafik to wymazane, skryte komentarze. To jeszcze jedno narzędzie, którym posługuje się autorka, uświadamiając czytelnikowi niedoskonałość naszego widzenia rzeczy.

Książka Bianki Rolando nie pozwala czytelnikowi na lenistwo intelektualne, mobilizuje do kojarzenia faktów, snucia własnych refleksji, do samodzielnego studiowania dzieł malarskich i uważnego przyglądania się im w inny niż dotychczas sposób. Swoim piórem autorka wprawia obrazy w ruch, statyczne płótna malarskie zamieniają się w scenę na której toczy się prawdziwe życie, a wielcy mistrzowie pędzla przybierają ludzkie twarze.

Fotografie: archiwum prywatne autorki.

Related Posts with Thumbnails
Bożena Baran

Z wykształcenia pedagog. Pracowała z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Zajmowała się edukacją, wychowaniem, resocjalizacją i socjoterapią. W 2008 roku odeszła z zawodu i przeprowadziła się do Italii. Teraz mieszka w małym miasteczku na północy Włoch. Porzuciła dawne życie mieszczucha i stare kłopoty. W Italii uczy się żyć wolniej codziennym rytmem. Stara się widzieć rzeczy małe i krótkotrwałe. Szuka skupienia w krajobrazach. Poddała się procesowi poznawania włoskiej kultury, przyrody, architektury, tradycji w ich odświętnym i codziennym wymiarze. Prowadzi blog Moje włoskie impresje (mojewloskieimpresje.blogspot.com), na którym zapisuje to co ją wewnętrznie poruszyło, wywarło na niej wrażenie, zatrzymało jej uwagę. Czasami jest to wydarzenie bądź nowość napotkanych rzeczy, czasami niezwykłość rzeczy małych.

Zostaw odpowiedź

Connect with Facebook