„Addio, pomidory, addio ulubione, słoneczka zachodzące za mój zimowy stół. Nadchodzą znów wieczory sałatki nie jedzonej, tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół”– śpiewał Wiesław Michnikowski w piosence Kabaretu Starszych Panów.
Co należy zatem uczynić, aby przechytrzyć pory roku i przy zimowym stole zajadać się sałatką z pomidorów nadal pachnących latem?
Otóż należy zrobić swój własny słoiczek suszonych pomidorów!

Warto wzbogacić dietę o tak wykonane pomidory, ponieważ mają one działanie przeciwnowotworowe! Na łamach czasopisma „American Association of Cancer Research” opublikowano badania, z których wynika, że suszenie pomidorów może zwiększać ich właściwości lecznicze. Naukowcy dowodzą, że zawierają one węglowodany, które chronią DNA przed uszkodzeniami nowotworowymi.
Ponadto, wykonanie własnych pomidorów kosztuje sporo taniej niż zakup w sklepie (nie doliczam bezcennej satysfakcji!), dzięki czemu możemy wykorzystywać je o wiele częściej w kulinarnych zabawach.
Spieszcie się więc miłośnicy czerwonego smakołyku, bo to ostatni dzwonek, aby zrobić pomidorowe przetwory. Biegnijcie na targ, kupujcie soczyste bawole języki i wyczarujcie z nich pyszną przystawkę. Niech blacha pełna wydrążonych połówek wyląduje w Waszym piekarniku, a potem już tylko rozkoszujcie się miękkim i pachnącym dodatkiem do chleba, makaronów… Oto przepis:
POMODORI SECCHI
pomidory (ile, zależy od Was, proponuję ok. 5 kg na 2,3 słoiczki, najlepiej bawole języki, ale może być właściwie każdy gatunek)
sól morska, gruba, zmielona
olej roślinny i oliwa z oliwek (ja używam mieszanki pół na pół)
ząbki czosnku, liście bazylii, gałązka rozmarynu, tymianek i co, kto lubi
ocet, ja użyłam winnego
Pomidory dokładnie myjemy, a następnie kroimy je na ćwiartki (większe) lub na połówki (mniejsze). Usuwamy zawartość pomidora: pestki z gniazdami (mogą się później przydać do sosu do spaghetti, świeżego soku z pomidorów).
Pomidory układamy na blasze skórką do spodu, dość ciasno. Solimy każdy kawałek i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do ok. 80-90 stopni. Włączamy termoobieg, piekarnik zostawiamy lekko uchylony.

Suszenie trwa ok. 2 – 3 godzin, ale należy co jakiś czas sprawdzać, jak miewają się nasze pomidory. Po 2 godzinach powinny dość mocno zmniejszyć swoją objętość, mieć pomarszczoną skórkę, być podsuszone, ale nie na wiór – powinny zostać lekko wilgotne.
Ususzone pomidory wrzucamy do dużej miski, posypujemy ziołami, dodajemy trochę octu (ok. łyżeczka na całą blachę), delikatnie mieszamy.

Następnie w umytych słoiczkach, układamy dość ciasno pomidory (nie do pełna, po wlaniu oliwy zwiększą swoją objętość), co jakiś czas wrzucamy ząbek czosnku i gałązkę rozmarynu. Dość mocno podgrzewamy naszą mieszankę z oleju i oliwy z oliwek, i gorącą zalewamy pomidory. Zakręcamy słoik, obracamy do góry dnem.

Tak przyrządzone pomidory można zajadać już następnego dnia.
Na koniec zostaje nam najtrudniejszy element przepisu. Staramy się, aby przetrwały one do nadchodzącej zimy, i nie znikły po kilku dniach!
Buon appetito!
Zdjęcia: archiwum prywatne autorki.



ja kupiłam keidys takie w formie chipsa w takiej malenkiej paczce, były doprawione z bazylia! powiem szczerze,ze ciekawie smakowały