Joanna Świątek

Pasjonatka kuchni, nie tylko włoskiej, podróży w ciekawe zakątki kraju i świata, otwarta na nowe przeżycia i doznania. Ekonomista z wykształcenia, marketingowiec z wyboru, poszukiwacz przygód z zamiłowania. Na co dzień pracuje we włoskiej firmie popularyzując wśród Polaków kulturę spożywania oliwy z oliwek extra vergine, jej niezwykłe właściwości smakowe i zdrowotne. W wolnych chwilach czyta, chodzi do kina, pływa, fotografuje, zimą jeździ na nartach, latem żegluje. Uwielbia swoją kotkę.

Artykuły w tym temacie

7 responses to “Rodzaje oliwy”

  1. zeno

    oliwa z oliwek to masło maślane. OLEJ z OLIWEK to poprawne określenie. Od blisko 6 lat mieszkam we Włoszech więc język trochę poznałem. Olio di oliva – olio to po polsku olej, oliva to owoc oliwka. U nas często pisze się oliwka i jest to też poprawna nazwa, ale pisanie oliwa z oliwek to zwykły pleonazm.

  2. Piotr

    Mam pytanie: czy istnieje oliwa nie z oliwek? Wydawało mi się że oliwa to jest olej z oliwek i nie można pisać: oliwa z oliwek bo to trochę jak sok pomidorowy z pomidorów.

  3. Joanna Świątek

    Oliwa z oliwek to nazwa, która nie jest nazwa potoczną. Używanie nazwy oliwa z oliwek czy też oliwa z oliwek najwyższej jakości z pierwszego tłoczenia wymagane są litera prawa polskiego i regulują to stosowne rozporządzenia.

  4. Mario

    Joanno, poproszę o podanie rozporządzenia. :-) .

    Jest tak, jak piszą poprzednicy, oliwa to olej z oliwek. A to że przyjęło się mówić oliwa z oliwek to inna sprawa.

    Poza tym bardzo ciekawy artykuł, ja bym jeszcze dodał informację co oznacza skrót D.O.P. oraz że warto uważać na oliwe „mieszanka oliw z krajów EU”.

  5. Joanna Świątek

    Mariusz,

    Chociażby to rozporządzenie – już w samym tytule rozporządzenia mamy odniesienie do nazwy.

    ROZPORZĄDZENIE KOMISJI (WE) NR 1019/2002
    z dnia 13 czerwca 2002 r.
    w sprawie norm handlowych w odniesieniu do oliwy z oliwek

    Artykuł 3 rozporządzenia definiuje poszczególne kategorie oliwy z oliwek i to jakie ich nazwy powinny widnieć na etykietach.

    To, że polskie nazewnictwo chociażby dla oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia jest niewdzięczne i wprowadzające konsumentów w błąd wiemy (dziś wszystkie oliwy tłoczy się tylko raz, w związku z tym nazwa pierwsze tłoczenie jest zupełnie nietrafiona), jednak prawo jest prawem i chcąc nie chcąc musimy go przestrzegać.

    Pokuszę się niebawem o artykuł poświęcony oliwom D.O.P i I.G.P :)

    Nie zgodzę się natomiast z zapisem, że warto uważać na zapis „mieszanka oliw z krajów EU”. Mieszanie oliwy, jeśli jest to mieszanka oliw najwyższej jakości nie jest niczym złym. Blending oliw według sprawdzonych receptur i przy przestrzeganiu wszystkich norm i zasad produkcji, pozwala uzyskać smak i aromat bardziej przyjazny podniebieniu. W Polsce, jak i na innych rynkach, gdzie oliwa jest nadal produktem niszowym, mocny, zdecydowany smak oliwy jedno-odmianowej jest często podnoszonym problemem. Na półkach można znaleźć bardzo dobre oliwy jednoodmianowe i bardzo dobre mieszanki, ale równie dobrze oliwa jedno-odmianowa jak i mieszanka mogą być fatalnej jakości. Fakt, że jest to mieszanka nie przesądza o jakości oliwy. Bardziej radziłabym zwracać uwagę na niskie ceny oliwy, które mogą świadczyć o stosowaniu różnych nieuczciwych praktyk mających na celu obniżenie jakości oliwy extra vergine. W większości przypadków, gdyby przebadać oliwy, których cena nie przystoi oliwie extra vergine, okazałoby się, że wcale nie powinny być tak sklasyfikowane. Wyprodukowanie naprawdę dobrej jakości oliwy extra vergine wymaga przestrzegania szeregu kosztownych procedur, z których żadna nie może być pominięta. Warto ufać markom, które od lat dbają o najwyższą jakość produktu, których jakość jest powtarzalna, na których klient nigdy się nie zawiedzie.

  6. Mario

    Rozporządzenie definiuje kategorie a nie nazwę. Za słownikiem języka polskiego „oliwa – «przezroczysty, płynny tłuszcz o jasnożółtej barwie, wytłaczany z oliwek”
    Rozumiem, że przyjęło się mówić „oliwa z oliwek”, sam tak mówię gdy się zapomnę. :-)

    Cóż, ja nie zgadzam się z Tobą :-) . Blending tak ale gatunków oliwek wsypywanych do maszyny a nie oliw, które płyną w zbiornikowcach z UE do Włoch, najczęściej do Bari. A potem jeszcze nazywają tę oliwę „włoską”.
    Czy Opel to polski samochód, tylko dlatego że jest składany w Polsce? ;-)
    Ale sami Włosi także oszukują, przywożą świetną oliwę z np. Apulii do Toskanii i sprzedają jako toskańską za 3x większą cenę. :-) .

    Oliwa w PL powoli przestaje być produktem niszowym. Coraz więcej ludzi podróżuje, także po Włoszech i na szczęście wybiera świeże oliwy o intensywnym smaku (ostrym czy owocowym), takie które mieli okazję tam spróbować.
    Żadna z oliw na polskich półkach nie przypomina tego co wypływa z maszyny z włoskiej tłoczni, choćby na przykład dlatego że próbuje się ludziom wmawiać że filtrowanie to proces korzystny a tak naprawdę ma to na celu przedłużenie okresu trwałości.
    A oliwy niefiltrowane? Tak, spotkałem jedną w znanych delikatesach… pół roku po terminie ważności :-) . Od tej pory, kupuję tylko w internecie.

    Proponuję – zrób porównanie, oliwa ze sklepu vs tygodniowa oliwa z tłoczni. Ja tak zrobiłem u siebie w pracy :-) . Rezultat to kilku nawróconych ludzi, którzy nie lubili do tej pory oliwy.

  7. Joanna Świątek

    Mariusz,

    Kupaż oliw jednoodmianowych to praktyka powszechna zarówno we Włoszech jak i w innych krajach basenu morza śródziemnego, w których produkuje się oliwę. Nie jest to proceder charakterystyczny tylko dla dużych firm produkujących oliwę na masową skalę. Małe przetwórnie również mieszają oliwy (oliwy nie oliwki!) po to by uzyskać odpowiedni, akceptowany przez podniebienie smak, z goryczką, ale taką przyjemną, którą jesteśmy w stanie zaakceptować. Odbywa się to według ściśle określonych procedur i często wieloletnich receptur znanych z dziada pradziada. Oliwy jednoodmianowe, bezpośrednio po wytłoczeniu mają tak intensywny smak i zapach, niemalże przypominają syrop, nie każdy jest w stanie zaakceptować tak zdecydowany posmak. Dlatego dobre gatunki oliw się miesza. Oznaczenia DOP czy IGP wcale nie muszą definiować tego, że oliwa jest jednoodmianowa, wskazują jedynie na pochodzenie oliwek z danego regionu i przeprowadzenie wszystkich bądź wybranego procesu produkcji w danym regionie. W butelczynach oznaczonych tymi znakami też są mieszanki oliw.

    Naturalnie są firmy, które mieszają oliwy różnej jakości i różnego, często wątpliwego pochodzenia, i jest to zabieg celowy, przeprowadzany po to aby obniżyć koszty. Inne nieuczciwe praktyki to tzw. „czyszczenie” oliw z posmaku, który mógłby wskazywać na to, że oliwki z których wyprodukowana była oliwa były zepsute/spleśniałe w momencie tłoczenia. Dzięki takim praktykom możemy znaleźć na półce oliwy po naprawdę nieprzyzwoicie niskiej cenie.

    Nie zgadzam się absolutnie z tym, że w ofercie oliw na polskich półkach nie ma takich o intensywnym, mocnym, wyraźnym smaku. Rzeczywiście oliwy stają się coraz bardziej popularne, jednak ich spożycie w Polsce jest nadal relatywnie niskie. Oferta oliw na półce w supermarketach jest z roku na rok coraz szersza. Niestety trafia tam mnóstwo tzw. pseudo oliw, które często w ogóle nie powinny być klasyfikowane jako extra vergine, ale jest też bogata gama oliwy z najwyższej półki, również z oznaczeniami DOP i IGP. Są oliwy dla tych, którzy nie boją się drapiącej w gardle goryczki, ale też i dla amatorów oliwnych, dopiero co zaczynających swoją przygodę z extra vergine, o nieco delikatniejszym, łagodniejszym smaku i aromacie.

    Nie wszystkie oliwy na półkach polskich supermarketów są z zasady złe i nie jest tak, że opłaca się dokonywać zakupów tylko w internecie – tam też można spotkać się z oszustwem. Idzie raczej o brak kontroli i egzekwowania przez uprawnione do tego instytucje przestrzegania norm jakie narzucane są na producentów oliwy extra vergine. Niektóre, dostępne na półkach oliwy extra vergine w ogóle nie powinny się tam znaleźć sklasyfikowane jako najwyższej kategorii oliwa z oliwek. Daleko nie szukać, nowe prawo unijne dotyczące poziomu alkiloestrów, które weszło w życie na początku ubiegłego roku i które mogłoby przynajmniej częściowo ukrócić nieuczciwe praktyki, jest w Polsce w zasadzie nie egzekwowalne – żadne z laboratoriów w Polsce póki co nie prowadzi tego typu badań. Jest jeszcze sporo do zrobienia jeśli idzie o edukację oliwną nie tylko konsumenta ostatecznego, ale też pośredników, dystrybutorów, kupców, wielkich sieci jak i małych sklepikarzy. I to jest tak naprawdę zadanie dla wiodących marek przemysłu oliwnego jak i niewielkich dystrybutorów handlujących tradycyjnie czy w internecie, którzy doceniają kunszt sztuki olejarskiej i walory prawdziwej oliwy z oliwek extra vergine.

    Co do porównań oliwy z półek sklepowych, a oliwy z tłoczni bezpośrednio po wytłoczeniu – zgadzam się, nie ma czego porównywać. Ale pamiętaj, że jesteśmy krajem do którego ta oliwa zawsze trafi po jakimś czasie, poza tym zbiory oliwek odbywają się tylko przez trzy-cztery miesiące w roku, a wszyscy sprzedają ją przez cały rok, zatem problem świeżości zawsze będzie istniał, nawet na rodzimych rynkach. Dlatego 12-18 miesięcy to okres, w którym oliwa będzie miała swoje najlepsze właściwości, naturalnie im mniej czasu upłynęło od momentu tłoczenia, butelkowania do spożycia, tym lepiej.

    Pozdrawiam serdecznie/Joanna

Zostaw odpowiedź

Connect with Facebook