Rzymianie, jak to zazwyczaj bywa z mieszkańcami stolic na całym świecie, nie cieszą się zbytnią sympatią rodaków. Szczycą się wspaniałą historią Rzymu, o której miasto przypomina im na każdym kroku, jednak z drugiej strony są nią znużeni i znudzeni. Wybitny pisarz włoski Alberto Moravia napisał kiedyś: „Wieczność w sensie rzymskim należy rozumieć jako ennui, wieczną nudę”.
Rzymianie zachowują się, jakby widzieli już wszystko. Popularne i bardzo często używane tutaj słowo to pazienza (cierpliwość), a także wzruszenie ramion na znak rezygnacji czy może raczej jako gest obojętności wobec wspaniałego dziedzictwa przeszłości.
Wbrew pozorom rzymianie nie są też zbyt gościnni – nie muszą się starać i tak przeżywają nieustanny najazd na miasto. Za to niezwykle łatwo nawiązują znajomości, szybko wchodzą w kontakt z nowo poznaną osobą. Często są to jednak kontakty bardzo powierzchowne. Można to wytłumaczyć nieustającą rotacją w mieście, do którego przyjeżdżają i wyjeżdżają miliony.
Podobno cudzoziemcy znajdują w Rzymie pewien spokój, ale większość mieszkańców stolicy nie podziela tego zdania. Dzień rozpoczyna się tutaj i kończy ogromnymi korkami ulicznymi. Aby nie być uwięzionym w korku – rzymianie przesiadają się w większości na skutery – motorini - lub korzystają z metra.

fot. flickr.com (mr g travels); poniżej: fot. flickr.com (a culinary photo journal)
Rzym uznawany jest za pchłę na grzbiecie północnych Włoch, bo w oczach innych Włochów rzymianie są pasożytami, spragnionymi korzyści materialnych. Do tego niechętnie dzielą się czymkolwiek z resztą kraju.
Może ciężko w to uwierzyć, ale rzymianie często są uznawani za prowincjuszy. Wielu z nich nie wyściubia nosa poza własną dzielnicę. Jeśli tylko jest tam praca, dobry bar i sklepy – po co szukać szczęścia gdzieś indziej? Pod Koloseum, gdzie są tłumy i wycieczki Japończyków? Rzym uważany jest za plebejski – nie puszy się, a rzymianom najbardziej odpowiada kultura prowincjonalna. Najlepiej bawią się w niewyszukanych miejscach, jak jarmark świąteczny na Piazza Navona czy pchli targ – Porta Portese.

Rzymianie są wszystkożerni, ale mówi się, że brak im kultury i cierpliwości, by wymyślić wyrafinowaną kuchnię. Ich upodobania do swojskości i prostoty, widać w gustach kulinarnych: kuchnia ma częściowo wiejski charakter. Podroby, flaczki, porchetta (pieczony prosiak), makaron na ostro, czy proste antipasti popijane winem Castelli Romani – to rzymski, prosty smak.
Mieszkańcy stolicy w porównaniu do innych miast nie posługują się silnym dialektem regionalnym. Romanesco przetrwał w charakterystycznym, urywanym sposobie mówienia i chwiejnym akcencie. Skraca się słowa i wyrażenia, na przykład questo (to) brzmi ‘sto, a va bene (dobrze) – vabbè.
Rzymianie – jak wszyscy Włosi – szaleją na punkcie piłki nożnej i co niedzielę wierni kibice gromadzą się na Stadio Olimpico, aby kibicować drużynie Roma lub Lazio.
Z rzymskością kojarzony jest często Francesco Totti – symbol i kapitan miejscowej drużyny AS Roma. Urodzony rzymianin, może niezbyt błyskotliwy, ale ma dystans do siebie i dobre serce. Z powodu swoich gaf, niezbyt lotnych wypowiedzi i charakterystycznego akcentu w miarę, jak zdobywał sławę stał się obiektem żartów całej Italii. Powstały o nim setki kawałów przez co na początku Totti się wściekał, a potem dokonał selekcji materiału i wydał zbiór dowcipów na swój temat. Dochód przeznaczył na Unicef i Urząd Miejski w Rzymie. Od dwóch lat jest twarzą jednej z sieci komórkowych i wszyscy uwielbiają reklamy z jego udziałem.

fot. flickr.com (prettyfriendship)
Przybysze z zewnątrz postrzegają rzymian jako flegmatycznych i filozofujących, sprytnych i przebiegłych, wulgarnych, zblazowanych, a zarazem układnych, dwulicowych i energicznych. Wady rzymianek natomiast to: bałaganiarstwo, kłótliwość i głośne mówienie, a także niepunktualność. Typowe określenie zarówno rzymianek jak i rzymian to furbo (sprytny, przebiegły).
fot. flickr.com (yarwood)
Współcześni mieszkańcy Wiecznego Miasta twierdzą, że „prawdziwi rzymianie” już nie istnieją. Stolica z roku na rok bardzo się powiększa, wchłaniając niezliczone rzesze imigrantów, dlatego większość współczesnych rzymian ma mieszane pochodzenie. Mówi się, że „Nie ma już rzymian, jedynie ludzie ze wszystkich stron, przyjmujące rzymskie cechy.”
Wszystkim przyjezdnym miasto oferuje obywatelstwo. Z czasem każdy może zostać rzymianinem, nawet i bez odpowiednich dokumentów – bo przecież bycie rzymianinem to głównie stan umysłu.



Najnowsze komentarze