Kuchnia włoska każdemu kojarzy się głównie z pizzą i makaronami.
Ale prawdziwa kuchnia rzymska, tzw. la cucina romana opiera się na daniach prostych, a jednocześnie pysznych. To nieskomplikowana i uboga raczej kuchnia wywodzi się z odległej przeszłości, gdy przez całe wieki rzymski plebs żywił się odpadkami ze stołów cesarzy i papieży. Jeśli więc ktoś spodziewa się w Rzymie wyrafinowanej uczty, to zdziwi się i zawiedzie.
W kuchni rzymskiej ważne miejsce zajmują podroby, tzw. quinto-quatro (piąta ćwiartka) zwierzęcia. Można więc spróbować takich dań, jak: riagatoni con pajata – makaron z flaczkami cielęcymi, trippa alla romana – flaczki w sosie pomidorowym z miętą i serem pecorino, lub coda alla vaccinara – czyli krowi ogon w pomidorach.
fot. flickr.com (Chinkerfly) Trippa alla romana
Nie trzeba się jednak zmuszać do jedzenia zwierzęcych wnętrzności aby zakosztować tradycyjnej rzymskiej kuchni. Jednym z najpopularniejszych miejscowych dań są bucatini all’amatriciana (długi makaron, pusty w środku i grubszy od spaghetti z sosem pomidorowym, boczkiem i parmezanem) lub gnocchi alla romana (przypominające nasze polskie kopytka ziemniaczane) w mięsnym sosie. Te ostatnie podaje się tutaj zazwyczaj tradycyjnie w czwartki. W piątki zaś najczęściej je się ryby i wszelkie owoce morza – np. jako tzw. pranza – smażona morska drobnica, gdzie może być ciężko rozpoznać wszystkie morskie stworzenia wchodzące w skład dania.
fot. flickr.com (FotoosVanRobin) Bucatini all’amatriciana
Rzymianie są mistrzami w przyrządzaniu karczochów, dostępnych od listopada do kwietnia.
Podaje się je smażone na głębokim tłuszczu – carciofi alla giudia – albo faszerowane czosnkiem i miętą, a następnie duszone – carciofi alla romana.
Wiosną natomiast Włosi zajadają się fave con pecorino – surowy bób z serem pecorino.
fot. flickr.com (Ro/wererabbit) Carciofi alla Giudia
W większości rzymskich restauracji wybór przystawek i deserów jest skromny, ponieważ wielu Rzymian zaczyna obiad od razu od drugiego dania, a kończy owocami. Jako przystawka bardzo popularny jest melon lub figi z priosciutto.
Najważniejsze jednak w całym jedzeniu jest przyjemność i celebracja posiłku. To, co można wziąć za opieszałość kelnerów, to w rzeczywistości rzymski sposób przeciągania kolacji do późnych godzin nocnych. W tutejszych restauracjach nikt klientów nie pogania ani nie sugeruje w żaden sposób, aby już sobie poszli.
Jeśli będziecie w Rzymie to koniecznie trzeba się wybrać chociaż jeden raz na taki długi, niespiesznie celebrowany posiłek.
A jeśli pogoda dopisze, to najlepiej pod gołym niebem!





Najnowsze komentarze