Jesienią we Włoszech nastaje czas kasztanów. Nie tych znanych z naszych z parków, z których dzieci w przedszkolach robią ludziki, ale kasztanów jadalnych. Tutaj wszyscy dostają praktycznie małego bzika na ich punkcie, tzn. zbierania ich i później jedzenia. A że w parkach niestety ich nie ma, bo są uprawiane tylko w specjalnych, ogrodzonych „sadach”, więc kto może to jedzie do lasów, by tam szukać miejsc z kasztanami.
My także byliśmy. Las, jak to las – niby cisza powinna być, spokój – a my co chwilę spotykaliśmy ludzi z reklamówkami pełnymi kasztanów.
W lesie kasztany są co prawda trochę gorszej jakości i mniejsze od tych uprawianych, ale za to za darmo. Za te uprawiane trzeba zapłacić około 4-5 euro za kilogram. Biznes jednak wciąż kwitnie, bo kasztany można kupić nie tylko przy drodze w lesie albo przy takim „sadzie”, ale też w kilogramowych siatkach w supermarketach. Podobno rokrocznie „produkuje się” ich ponad 10 tysięcy ton!
Drzewa kasztanów jadalnych są niepozorne, nie wyróżniają się niczym szczególnym poza masą tych kulek z ostrymi jak igły kolcami.
Jak spadają i lecą na głowę czy plecy, to naprawdę boli, ajć!
Wyglądają inaczej niż dobrze nam znane polskie kasztany, są prążkowane i z jednej strony zawsze podłużne. Poza tym jest ich kilka rodzajów,
podobno najlepsze są „Marroni”, dużo większe i z bardziej żółtym miąższem.
W październiku i listopadzie w wielu miejscach organizowane są jarmarki i wszelkiego typu święta lokalne, tzw. „Sagra della castagna”, na których można jeść pieczone kasztany i nie tylko. W takich miejscach kasztany pieką nad ogniskami, na specjalnych, ogromnych sitach. Sita te są bardzo ciężkie, a trzeba nimi co chwilę mocno potrząsać tak by kasztany zrumieniły się z każdej strony.

Wielu moich włoskich znajomych uwielbia kasztany. Dla mnie to nic specjalnego. Smakują trochę pomiędzy pieczonymi ziemniakami a orzechami włoskimi. Podobno lepsze są z czerwonym winem, no cóż, trzeba spróbować. Jak na razie spróbowałam likieru kasztanowego, z całymi kasztanami w środku – wyśmienity! Dostępne są też dżemy z kasztanów, kasztany w lukrze, kasztany w czekoladzie…
W domu kasztany przyrządza się na specjalnych patelniach z dziurkami. Są obecnie do kupienia w każdym supermarkecie.
Na ulicach Rzymu też już można kupić pieczone, kosztują 7-10 euro za 7-10 sztuk (!!!) i są przyrządzane na specjalnych piecykach. Zapach wabi już z daleka!




Najnowsze komentarze