Całą prawdę o włoskim jedzeniu może powiedzieć jedno zdanie.
Problem z włoskim jedzeniem jest taki, że dopiero pięć albo sześć dni później znowu jesteś głodny.
Na śniadanie, po włosku colazione – co nas Polaków może zmylić, je się tylko cornetto (croissant – rogaliki francuskie z nadzieniem lub bez), albo różnego rodzaju słodkie bułeczki (coś w stylu naszych drożdżówek). No i nieodzowna kawa do tego. Jeśli chodzi o kawę, to jest ich wiele rodzajów, ale na śniadanie zazwyczaj pije się cappucino lub mocne espresso.

Foto: (c) istockphoto.com
Obiad – to może być wszystko, w zależności od tego kto jaki tryb życia prowadzi – kawałek pizzy sprzedawanej na wagę, kanapki albo makaron czy risotto.
Jednak najważniejszym posiłkiem jest kolacja.
Bardzo wielu Włochów jada w ristorante, trattoriach, osteriach, pizzeriach itp. Jest tu tego cała masa.
Foto: alessandraelle (via Flickr, Creative Commons).
Ja najczęściej zamawiam tylko jedno danie, na co zawsze znajomi Włosi reagują zdziwieniem.
Oni zamawiają: antipasti (przystawki – na rozruszanie żołądka, jak mówią) kuleczki z ryżu z mozarellą w środku, smażone w głębokim tłuszczu, albo paseczki kurczaka w ziarnach sezamowych także smażone w tłuszczu, frutti di mare, łosoś wędzony, carpaccio z tuńczyka, kawałki melona zawijane w prosciutto crudo (surowa szynka), bakłażany nadziewane – lista może być długa.

Foto: (c) istockphoto.com
Później są primi piatti czyli pierwsze dania.
W Polsce jest to zazwyczaj zupa, tutaj zupy jada sie bardzo rzadko, więc pierwsze danie to różnego rodzaju makarony: spaghetti, tortellini, lasagna, lub risotta.
Ja po takim pierwszym daniu już jestem najedzona, no ale to przecież dopiero połowa posiłku!

Foto: (c) istockphoto.com
Następnie nadchodzą dania główne, czyli secondi piatti – i tutaj dopiero jest popis: owoce morza na różne sposoby, mięso różnego rodzaju (wołowina, baranina, rzadziej wieprzowina), ryby. Warzywa tylko jako dodatek, nasze ukochane ziemniaki też są podawane jako dodatek – nigdy z wody, raczej tylko pieczone.
Potem jest pora na dolci czyli desery, ufff. Oczywiście tiramisù (nazwa dokładnie znaczy „podnieś mnie do góry”) albo inne ciasta, puddingi, sałatki owocowe, lody.
Na koniec – kieliszeczek limocello lub grappy, aby lepiej się trawiło
Może to być też jakiś inny likier.
Włosi nie piją za dużo mocnych trunków, wolą wino albo piwo do kolacji.

Foto: 2008 Serge Baumeler Zürich (via Flickr, Creative Commons).
Kolację je się późno, zazwyczaj około 21 i rozkoszuje się nie tylko jedzeniem, ale także spędzaniem miło tego czasu z przyjaciółmi, dlatego kolacja trwa długo – nawet dwie godziny!
Foto: clg20171 (via Flickr, Creative Commons)
W czasie letnim, po kolacji odwiedza się jeszcze jedną z gelaterii, które są otwarte do późnych godzin i nikogo nie dziwi tłum zajadający lody przed lodziarnią o godz 23:30.
Foto: Sifu Renka (via Flickr, Creative Commons)
Może dlatego na następny dzień rano nie jest się głodnym i pije się tylko kawę




Najnowsze komentarze