Zna ją każdy Włoch, choć nie każdy jest jej bezkrytycznym wielbicielem.
To dość mocny trunek, nie zawsze wysokiej klasy i z dobrymi manierami, bywa szorstki, ostry, chwilami zbyt wyrazisty. A jednak trudno sobie dziś wyobrazić Włochy bez grappy.
fot. flickr.com (sunday_driver)
Nie byłoby jej, gdyby nie uprawa winorośli i produkcja wina. Grappa zaczyna się bowiem tam, gdzie kończy się wytłaczanie winogron. Kiedy wytłoki przestają już być potrzebne winu, ponieważ zaczyna ono własne dochodzenie do siły, smaku i aromatu, wówczas wszystkie pestki, skórki i szypułki winogron trafiają w ręce wytwórcy grappy. Często staje się nim zresztą sam producent wina, który po odstawieniu wina do dojrzewania może zająć się dalszym wykorzystywaniem swojego winnego surowca.
fot. flickr.com (jabbarman); poniżej: fot. flickr.com (sunday_driver)
Jeśli wytłoki pochodzą z winogron czerwonych, przefermentowały już razem z sokiem i od razu nadają się do destylacji. Te z gron białych muszą najpierw pofermentować w spokoju i dopiero potem mogą dołączyć do destylacji. Ważne, by były świeże i nie za bardzo wyciśnięte, ponieważ zbyt suche nie oddadzą pełni swych możliwości. Podgrzewa się je bardzo ostrożnie w miedzianych kotłach. Dobry destylator musi mieć nieustanne baczenie na cały proces, aby powstał trunek czysty i pełny. Na smak grappy wpływa odmiana winogron, z których jest ona destylowana. Doskonale sprawdzają się tu szczepy dość aromatyczne i wyraziste, na przykład sangiovese, barolo czy nebbiolo. W najlepszych butelkach skrywa się destylat z jednej tylko odmiany, częściej jednak miesza się ze sobą szczepy.
U swego zarania grappa była sposobem na zwiększenie możliwości winogron. Wina tworzyły dobre imię i powiększały zyski winiarza, natomiast grappa była nagrodą dla domowników. Dopiero z czasem chłopski, ostry charakter winnego destylatu zaczęli doceniać ludzie niezwiązani bezpośrednio z wytwarzaniem win. Grappa umiała przekonywać do siebie miłośników mocnych alkoholi. To z myślą o nich pojawiły się trunki bardziej eleganckie, dla zwiększenia atrakcyjności nawet dosładzane.

Młodą grappę najlepiej pić schłodzoną, w temperaturze do dziesięciu stopni, wtedy bowiem najlepiej pokazuje ona swoją nieco rogatą duszę. Grappy starsze, dojrzewające w beczkach, najlepiej czują się w temperaturze wyższej, w okolicach siedemnastu stopni. Jeśli na etykiecie znajduje się określenie invecchiata, oznacza to, że trunek dojrzewał dwanaście miesięcy, w tym sześć w drewnianych beczkach. Z kolei stravecchiata osiągała pełnię swych możliwości przez półtora roku.
Grappa coraz częściej stanowi też bazę dla innych alkoholi. Trzeba jednak uważać, bo jej ostry charakter znacząco wpływa na ostateczny smak trunku. Na przykład limoncello na grappie smakować będzie zdecydowanie pikantniej niż to powszechnie znane w wersji lekkiej, słodkiej i delikatnej. Przed kupieniem butelki warto więc je spróbować, bo to nie musi być nasz ulubiony smak.



Najnowsze komentarze