Austria na włoskim talerzu czyli o Trydencie (po włosku: Trentino).
Wydawać by się mogło, że powinno być o kulinariach Górnej Adygi, ale nie będzie. Bo Górna Adyga to Austria, każdy szanujący się Włoch to wie
A Trydent to inna historia: przede wszystkim mówi się tam po włosku; kulturowo też mu bliżej mu do Veneto niż do Adygi.
A kulinarnie? Dużo Austrii. I sporo Włoch.
Weźmy chociażby przykładowe menu (z Osteria di Pettirosso w Rovereto): krupnik, risotto z pęcaku i Marzemino, gulasz z dziczyzny z prawdziwkami. Na deser: torta di grano saraceno (babka z mąki gryczanej). Przy następnej ulicy jest z kolei restauracja Novecento (przy hotelu Rovereto). I w niej je się po włosku: bolito misto, ravioli z dynią, tagliatelle z kwiatami cukinii. Ale z pierwszymi przymrozkami (a potrafi być zimno w Rovereto) na włoski stół Ristorante Novecento wjeżdża kulinarna Austria: gulasz podlewany Marzemino, zupy zagęszczane mąką gryczaną, dziczyzna maści wszelakiej, polenta z kaszy gryczanej i – przede wszystkim – knedle z bułki moczonej w mleku, przyprawione drobno posiekanym boczkiem, czyli canederli. Te ostatnie można zjeść w rosole, jako dodatek do gulaszu czy jako danie główne – polane masłem i zrumienioną bułką tartą. Nie chcę, broń boże, sugerować, że Trentino ma monopol na germańskie smaki. W Lombardii na przykład, w Valtellina, podaje się kluski robione z mąki gryczanej, gotowane w jednym garze z kartoflami i kapustą, czyli słynne pizzocchieri. A Friuli serwuje pstrąga z patelni polewanego kwaśną śmietaną.
Wracając do Trentino: warto doń zjechać z autostrady prowadzącej na południe. Tak Trento jak i Rovereto mają kilka świetnych restauracji, miejscowe wina są bardzo przyjemne, a Rovereto ma do tego doskonałe muzeum sztuki współczesnej – Il Mart (http://www.mart.trento.it/)
Kilka adresów jadłodajni z Trydentu (osobiście przetestowanych w czasach, gdy szukaliśmy domu w Trydencie i spędzaliśmy przyjemne tygodnie w Roverto i Trento):
Ristorante Novecento (corso Rosmini 82d, Rovereto): elegancko, latem bardzo włosko, zimą bardziej austriacko; makarony robione na miejscu, dobra karta win (do właścicieli restauracji i hotelu należy winnica Castel Noarna, produkujący smaczną Nosiolę. My zachwycaliśmy się czerwonym Romeo.
Osteria del Pettirosso (corso Bettini 24, Rovereto www.osteriadelpettirosso.com)
Doskonałe risotto z Marzemino, świetne canederli. I do tego restauracja w podziemiach. Romantycznie, apetycznie i popularnie. Rezerwacja konieczna.
Stappomatto (corso Bettini 56a, Rovereto) www.stappomatto.com
Piękna winiarnia z doskonałymi zakąskami, sałatkami i makaronami. Najmilej wspominam talerz z miejscowymi serami i mostarda di frutta. Trydent ma się czym chwalić jeśli chodzi o sery. Przy okazji chcę nadmienić, że sery są zdecydowanie włoskie (chociażby dojrzała grana trentina)
I żeby nie było, że tylko Rovereto polecam, chcę wspomnieć o stolicy prowincji – Trento. Jak na stolicę przystało jest drożej, ale też i wybór restauracji większy. Na szczególną uwagę zasługuje Lo Scrigno del Duomo (Piazza Duomo 29, www.scrignodelduomo.com), elegancka winiarnia ze świetną (i drogą) kuchnią. Jadłam w niej risotto z rozmarynem i królikiem, popijając barolo (wina można kupować na kieliszki). JC zamówił talerz serów. Podobno camembert kozi był poematem serowym.



Najnowsze komentarze