Drodzy Czytelnicy,
czas wprowadzić na scenę naszej opowieści kolejnego rzymskiego kawalera. Podobnie jak w poprzednich artykułach, także i dziś chciałabym poprosić Was o puszczenie wodzów wyobraźni. Przywołajcie przed oczami obraz blondwłosego, szczupłego młodzieńca o przenikliwym spojrzeniu. Czasami zdarza mu się nieładnie zakaszleć; jego blada cera wskazuje na to, że często choruje. Niektórym się podoba, jednak na większości robi wrażenie słabeusza, który, zamiast pobiegać, ślęczy nad książkami.
Nie dajcie się jednak zmylić. Ten młody człowiek imieniem Oktawian jest pierwszym cesarzem rzymskim, znanym przez mniej wtajemniczonych jako August, czyli Boski – tak chciał by go nazywano. Skromniś, prawda?
Oktawian był synem siostrzenicy Gajusza Juliusza Cezara. To dzięki słynnemu wujkowi, który postanowił go usynowić oraz uznał za głównego spadkobiercę swojego wielkiego majątku, mógł przyjąć, w wieku lat dziewiętnastu, nazwisko Gaius Julius Caesar Octavianus i pretendować do najwyższych urzędów w państwie.
Płacząca po prawdziwym Julku Kleopatra i jej późniejszy ukochany Marek Antoniusz odnosili się do Oktawiana z lekka pogardliwie – czy naprawdę może zagrozić ich pozycji cherlawy, dziewiętnastoletni blondas? Los spłatał im jednak okrutnego figla. Oktawian przeciągnął na swoją stronę – także dzięki ogromnemu majątkowi – wielką rzeszę dawnych zwolenników Cezara. Mimo prób podziału Imperium między Marka a adoptowanego syna Julka, a także mimo bolesnego dla Kleosi małżeństwa Antoniusza z Oktawią – siostrą młodzieńca – panowie nie doszli do porozumienia. W wyniku bitwy pod Akcjum, zwycięskiej dla wojsk młodego spadkobiercy Cezara, Kleopatra i Marek popełnili samobójstwo. Oktawian został panem Rzymu, a więc – panem świata.
Mijały lata, a niepozorny chudzielec zmienił się w nadal niepozornego mężczyznę. Pozory jednak mają to do siebie, że lubią mylić. Podczas rządów Oktawiana rozszerzyły się granice Imperium. Zapanował długo oczekiwany pokój, zwany Pax Romana. Uważa się, że to właśnie Oktawian położył podwaliny pod wspólnotę, który nazywamy dzisiaj zjednoczoną Europą.
Podejrzewam, że chcielibyście usłyszeć ode mnie także odrobinę pikantnych szczegółów z jego życia. Cóż, rzeczywiście i na tym polu pozory zmyliły co bardziej naiwnych! Oktawian był bezlitosny – choć swe okrucieństwa tłumaczył często koniecznością polityczną. Był próżny – nosił podobno buty na koturnie, aby wydawać się wyższym. Był namiętny i rozpustny, a przy tym doskonale wiedział, czego chce – także, jeśli chodzi o kobiety. Postanowił poślubić niejaką Liwię, kiedy była w zaawansowanej ciąży z innym mężczyzną. Zostawił swoją poprzednią żonę na przysłowiowym bruku, a wraz z nią – córkę Julię. Antoniusz wypominał mu, że spał z większością żon rzymskich senatorów, a śmiał oczerniać go za romans z Kleopatrą, nie mówiąc już o wprowadzaniu coraz to nowych przepisów mających wprowadzić w Rzymie nowy ład moralny. Młody imperator nic sobie z tego nie robił. Był w końcu władcą Rzymu!

Oktawian całe swoje długie życie (zmarł w wieku prawie osiemdziesięciu lat) niespiesznie, acz konsekwentnie dążył do celu. Jego ulubionym powiedzeniem było Festina lente – spiesz się powoli. Powiedzenie okazało się ze wszech miar słuszne – po spieszących ku chwale Kleosi i Marku słuch zaginął, a została legenda.
Oktawian zaś zdaje się nadal królować w Wiecznym Mieście. Jego Forum pyszni się tuż obok Forum Cezara. Na Palatynie zwiedzać można jego dom – okazały, choć, przyznać trzeba, skromny jak na cesarza. Oktawian lubił dbać o zachowanie pozorów, o których tak często dzisiaj wspominamy. Odsłonięto tam niedawno kolejne wspaniałe malowidła, wcześniej niedostępne dla zwiedzających.

Po mieście rozrzucone są obeliski, które kazał wznosić lub sprowadzać z odległych krajów – zerknijcie chociażby na pochodzący z Egiptu Obelisco Flaminio przy Piazza del Popolo albo Obelisco Esquilino przy bazylice Santa Maria Maggiore, wcześniej strzegący wrót Mauzoleum Augusta (drugi, bliźniaczy obelisk stoi przy Kwirynale). W okolicach dzisiejszego San Lorenzo in Lucina wspomnijcie, że to właśnie tu wzniósł August wielki zegar słoneczny, zwany przez Włochów Lo Gnomone – nazwa, która rozśmiesza nawet ich samych, bo kojarzy się ze słowem Gnomo, czyli krasnoludek – w zasadzie brzmi jak Krasnolud!

Duch kaszlącego cesarza najbardziej obecny jest jednak w okolicach Ołtarza Pokoju (Ara Pacis). Ta marmurowa budowla została wzniesiona przez Augusta jako wyraz wdzięczności dla bogów za zakończenie długotrwałych działań wojennych. Ma kształt prostokąta, ozdobiona jest fryzami i płaskorzeźbami, w tym rzeźbionym portretem Oktawiana i jego rodziny.
W roku 2006 Ołtarz został włączone w kompleks zaprojektowany przez amerykańskiego architekta Richarda Meiera. Antyczne płaskorzeźby chroni teraz konstrukcja ze stali i szkła. Tym sposobem niezbyt sympatyczny blond-Rzymianin spotyka się z turystami z całego świata we wnętrzach zgodnych z obowiązującymi trendami. I choć umierając rzekł podobno Acta est fabula. Plaudite! (Komedia skończona, klaszczcie!), wydaje się, że dla niego sztuka wcale się nie skończyła. Powiedziałabym raczej Lo spettacolo deve andare avanti… Dlatego też – do zobaczenia w kolejnym odcinku!

fot. archiwum prywatne autorki oraz wikipedia.org



[...] gdzie przeczytać już można nowy artykuł mojego autorstwa. Jak zwykle krążyć będziemy po Wiecznym Mieście w towarzystwie śmietanki [...]
Utalentowana i dobrze zapowiadająca się Julio (
), czekamy na kolejne odcinki dowcipnych opowieści o dawnym Rzymie! Zapraszam do postowania na stronie https://www.facebook.com/pages/RZYMIT/155356484532
Pozdrawiam!
Jurek – rzymianin
P.S.
Chciałbym sprostować jedno Twoje stwierdzenie…
Mauzoleum Augusta i Ara Pacis to dwa różne obiekty historyczne… ich dzisiejsza fizyczna bliskość trochę wprowadza w błąd, więc rozumiem skojarzenie obu monumentów.
Ołtarz Pokoju został wzniesiony w innym miejscu Pola Marsowego (dość blisko rogu Piazza San Lorenzo in Lucina oraz Via del Corso) i nigdy nie był monumentalnym grobowcem…
Dziękuję bardzo za miły komentarz i słuszną uwagę – i przepraszam za wprowadzenie czytelników w błąd! Pozdrawiam serdecznie, J.W.
Od Redakcji: Dziękujemy za uważną lekturę. Tekst już został poprawiony.
Również zapraszamy na nasz profil na facebooku – http://www.facebook.com/oliwazoliwek